Mentionsy

Kto za to płaci?
21.01.2026 16:00

Strategia ważniejsza niż pieniądze. Trump nie zrezygnuje z Grenlandii

Amerykańskie plany dotyczące Grenlandii wzbudzają coraz większe emocje w Europie. Stany Zjednoczone chcą przejąć kontrolę nad wyspą, oferując za nią nawet 700 miliardów dolarów. Za spektakularnymi kwotami kryją się przede wszystkim strategiczne interesy. Jaki będą mieć wpływ na bezpieczeństwo całego regionu, w tym Polski? Ekspert Marek Budzisz przekonuje, że USA nie zrezygnują z Grenlandii, a Europa, w tym Polska, powinna przygotować się na nowe realia. Jakie? O tym w najnowszym odcinku.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 16 wyników dla "J."

Moim zdaniem to jest normalna kolonia i w tym sensie kupowanie kolonii oznaczałoby w gruncie rzeczy akceptację statusu kolonialnego Grenlandii, a od tego sam rząd Danii odszedł, udzielając autonomii tej wyspy i godząc się między innymi na to, że w wyniku referendum Grenlandia nie jest przecież członkiem Unii Europejskiej.

I to jest pierwszy element tej kalkulacji strategicznej.

W czasie wojny muszą być prowadzone, dlatego Amerykanie zajęli Grenlandię w czasie II wojny światowej.

Ten obszar miał strategiczne znaczenie w czasie II wojny światowej.

Tam operowały niemieckie U-boty z tego prostego powodu, że tamtędy pływały konwoje do Europy, a przede wszystkim konwoje do Rosji Sowieckiej.

Rosjanie przywiązują znaczenie do północnej drogi morskiej.

Na tę kwestię, o której zresztą mówił otwarcie wiceprezydent J.D.

Dlatego, że jeśli mierzymy wiarygodność sojuszniczą, to mierzymy nie sytuacją sprzed 50, 20 czy 10 lat, tylko reakcją dzisiaj.

J.D.

żołnierzy w służbie czynnej.

W sytuacji kiedy porównywalna, jeśli chodzi o potencjał demograficzny, Finlandia, nie szkoląca obowiązkowo kobiet, szkoląca obowiązkowo wyłącznie mężczyzn, ma 800 tysięcy przeszkolonych rezerwistów i dwadzieścia kilka tysięcy żołnierzy w służbie czynnej.

Ona w gruncie rzeczy jest wielopiętrowa, bo tu trzeba też mówić o relacjach sojuszniczych, o innych elementach, ale odarta z tej dość pełnej hipokryzji, retoryki niektórych komentatorów europejskich, sprawa wygląda zupełnie inaczej.

Na wyspie niewielkiej, znacznie mniejszej niż Grenlandia, ale też strategicznie ważnie położonej.

W tym wypadku Danii, ale przecież wysp na Morzu Bałtyckim jest znacznie więcej.

Uznaje, że to nie jest rzeczą bardzo pozytywną czy pożądaną, ażeby z tą rosyjską agresją walczyć przy użyciu siły zbrojnej.

Wiadomo, że nie będzie tam delegacji duńskiej.