Mentionsy

Słuchanocki
Słuchanocki
25.03.2026 17:01

Bajki i baśnie polskie, "Bajki o czterech wiatrach - Fawoni"

Przywitaliśmy niedawno kalendarzową wiosnę, postanowiłam, że i bajka będzie nieco wiosenna.

Stąd też dzisiejsza bajeczka to będzie to opowieść z cyklu "Bajki i baśnie polskie", o wiosennym wietrze - Fawonim, a więc pochodząca z tomiku "Bajki o czterech wiatrach", Hanny Januszewskiej.

Zapraszam na kolejną wyprawę do krainy Słuchanocek.😊

I zachęcam do subskrybowania kanału (na YouTube też)😊

Bajek będzie tylko więcej!!!😎

P.S. Jakimś cudem - bajka nie poszła w niedzielę (dopiero dzisiaj zauważyłam) - więc już postaram się wszystko nadrobić

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "Kierz"

— Wywatuję na cześć pana Akierza ze szczerego serca.

Kto wie, może mielibyśmy tu bisurmanów na karku, gdyby nie męstwo pana Akierza.

Nie mam nic przeciwko panu kierzowi.

– zapnęła Pani Bufo, przeciągnęła się przez rabatę i zniknęła w gąszczu kwiatowy grządek, a wróbel Maciek poderwał się w górę i furknął w stronę wieżby i oliwnika, bo wiedział, że Pankierz na pewno tam idzie.

Pankierz szedł powoli i rozglądał się po swoim ogrodzie, a obok, ocierając się o cholewy jego butów, stąpał stary wyżeł, Karwat, i spod obwiskłych powiek popatrywał na prawo i na lewo.

— Tak, tak, moje psisko — mówił pankierz, pocierając głowę w bliznach.

A pankierz siadł na ławie za ogrodowym stołem.

Gdyby pankierz go widział, wziąłby go za wiejskiego chłopaka o jasnych włosach.

Fawoni był wiatrem, spływał nad góry, lądy, doliny i nad ogród panakierza.

I karwat przysunął się bliżej do cholew pana kierza.

Ale pan kierz nie zamknął oczu.

I pankierz zapatrzył się w migotanie płowych listków oliwnika, w lekkie chwianie gałązek.

Każdemu podoba się to, co dorodne, okazałe, szepnął pankierz.

– wykrzyknęła mocnym głosem i postawiła tacę na stole przed panem kierzem.

Pies pochwycił kość w pysk i zabrał się do niej wyciągnąwszy się na trawie, a pan Kierz sięgnął po łyżkę i zanurzył ją w piwnej polewce.

Miły wiaterek, powiedział pankierz.

-"Lubię migotanie", uśmiechnął się pan Kierz znad polewki.

-"A no tak, lubię nie wiadomo co", powiedział pan Kierz.

— Może — powiedział pan Kierz i zasępił się trochę.

— Może — pani Łakotkowa spojrzała bezstronna pana Kierza swymi niebieskimi oczami.

— Kiedy przywykłem — powiedział pankierz i sięgnął po placek, a pani Łakotkowa westchnęła, wzięła tacę z pustą czarką i odeszła.

— No, to i my pójdziemy, Karwat — powiedział pankierz i wstał od stołu z kawałkiem placka w ręku.

Tu pan Kierz zatrzymał się i zaczął kruszyć placek.

Placek i pan Kierz na ścieżce!

I w jednej chwili chmara trzepocących się wróbli otoczyła pana Kierza.