Mentionsy

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
26.01.2026 16:00

Raport o książkach – Jerzy Koch o nowym przekładzie „Buddenbrooków” Thomasa Manna

Nowy przekład debiutanckiej powieści Thomasa Manna „Buddenbrookowie” autorstwa Jerzego Kocha to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń literackich przełomu 2025 i 2026 roku.


Dlaczego powieść napisana 125 lat temu nadal tak bardzo nas porusza? I jak to możliwe, że to wielkie dzieło napisał 20-latek, który wcześniej trzykrotnie powtarzał klasę i opuścił szkołę przed zdaniem matury?


„Buddenbrookowie” to opowieść o upadku wielopokoleniowej kupieckiej rodziny, rozciągająca się na cały XIX wiek.


Z niezrównanym sobie mistrzostwem i rozmachem Thomas Mann portretuje ceremoniał mieszczańskiego życia, z uwzględnieniem najdrobniejszych szczegółów dotyczących choćby koloru i faktury materiału, którym obite były meble w bogatych kupieckich domach, garderoby bohaterów czy skomplikowanych dań składających się na ich wytworny jadłospis.


Ten bogato zdobiony świat oparty jest na etosie kupieckim, który z pokolenia na pokolenie rozmywa granice między firmą a rodziną. Ale w tej wielkiej sadze rodzinnej być może najważniejszy jest portret człowieka jako istoty złożonej z pęknięć i paradoksów. Bo czy artystyczny żywioł można pogodzić z mieszczańską moralnością? To pytanie, które odnosi się też do biografii autora „Buddenbrooków” Thomasa Manna.


Prowadzenie: Agata Kasprolewicz

Gość: Jerzy Koch


---------------------------------------------

Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠

Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠

Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 83 wyników dla "Tomasz Man"

Nowy przykład debiutanckiej powieści Thomasa Manna Budenbrokowie autorstwa Jerzego Kocha to niewątpliwie jedno z najważniejszych wydarzeń literackich przełomu 2025 i 2026 roku.

Z niezrównanym sobie mistrzostwem i rozmachem Thomas Mann portretuje ceremonię mieszczeńskiego życia z uwzględnieniem najdrobniejszych szczegółów dotyczących choćby koloru i faktury materiału, którym obite były meble w bogatych kupieckich domach.

Ten bogato zdobiony świat, opisany przez Thomasa Manna w Budenbrockach, oparty był na etosie kupieckim, który z pokolenia na pokolenie rozmywał granice między firmą a rodziną.

Spotkanie z Jerzym Kochem, autorem nowego przykładu debiutanckiej powieści Thomasa Manna Budenbrockowie już za chwilę.

Gościem raportu o książkach jest Jerzy Koch, znakomity tłumacz, znawca literatury niderlandzkiej, południowoafrykańskiej, germanista, a przede wszystkim dla dzisiejszego odcinka, to co najważniejsze, autor drugiego w historii języka polskiego przekładu debiutanckiej powieści Tomasza Mana, Budenbrokowie z roku 1901.

Powiedział Pan, że tak poważnie rozpoczęłam nasze spotkanie, mówiąc o tym, że dokonał Pan drugiego w historii języka polskiego przekładu tego znakomitego, debiutanckiego dzieła Tomasza Mana.

To, co napisałem we wstępie, snując tam pewne dywagacje, ponieważ niczego nie mogłem znaleźć o Ewie Librowiczowej ani niczego o Ewie Librowieckiej, bo jest również niebieski ptak, inny przekład Mana,

Dziwię się zresztą, że nikt z polonistów, nikt z germanistów, nikt się nie zainteresował, kto to była ta...

Również Tomasza Mana oczywiście.

A ja tylko wspomnę, że co prawda rok Tomasa Mana 2025 się skończył, ale w tym roku, może trochę prywatnie, ale zaczynamy obchodzić 125-lecie Budenbroków.

O tym, dlaczego Tomasz Mann i jego debiutancka powieść jest tak bardzo aktualna i tak bardzo nas porusza, to o tym na pewno porozmawiamy dzisiaj i o tym również, jak wyglądała praca nad tym przekładem.

Powieść Budenbrokowie to jest powieść debiutancka Tomasza Manna, którą to Tomasz Mann zaczął pisać, kiedy miał 20 lat.

Jak to możliwe, że Tomasz Pan w wieku 20 lat tę powieść rozpoczął?

Ja przyjmując postawę Tomasa Mana i pisząc tę książkę po polsku, oczywiście musiałem ją przenicować.

Mój podziw dla Mana, jeśli chodzi o Budenbroków, trochę bym powiedział przytłacza inne jego książki.

ale stosuje coś takiego jak, no właśnie, kradzież, zapożyczenie, interteksty, a w jednym miejscu nawet, kiedy chodzi o śmierć Hanno Budenbrocka, który, mamy tam kilka konwulsji przedśmiertnych i konań różnych osób, ale w przypadku tej najmłodszej latorośli Budenbrocków Mann się nie zdecydował opisać.

czasami są to całe strony, mamy opisy i wydaje mi się, że robimy krzywdę Mannowi, sprowadzając jego styl do szczegółowych opisów.

Kiedy chyba w latach dwudziestych po dłuższym okresie Mann się zjawił w Lubece i miał tam wykład.

w mieście, przetworzonych w różne postaci powieściowe, wtedy Mann powiedział, że nie jest to książka Lubece, tylko o nim.

Znając choćby pobieżnie, choćby w zarysie biografię Tomasa Mana, no właśnie, pani Jerzy, to może zanim pójdziemy dalej, to ja mówię Tomasz, pan mówi Tomas, Tomas powinno się mówić, Tomas Man?

Więc w dawnym przekładzie Librowiczowej jest i Janek, i Tomasz, i tak dalej, i tak dalej.

To, że mówimy o niektórych tylko pisarzach używając takich spolszczeń właśnie jak Tomasz Mann, to nie jest tylko rodzaj zawłaszczenia, ale także pokazanie jak ważny jest to pisarz dla literatury polskiej.

i wydaje mi się, że coś w tym jest, więc nie biorę tego za złe, że pani mówi Tomasz Mann, a ja mówię Thomas Mann, bo ja jestem Jerzy, a co prawda zniekształcają za granicą moje imię w różny sposób, ale nie jestem ani Georgem, ani Georgem, tylko jestem Jerzy, więc ja używam tego określenia Thomas Mann, ale jak najbardziej rozumiem to spolszczenie i sobie je wyjaśniam, że

I przyzwyczailiśmy się też do Tomasza Mana, bo zdaje się, że chyba wszystkie jego książki w przekładzie polskim mają tą polską wersję jego imienia na okładce Tomasz Man, ale wie pan, bądźmy dzisiaj spójni, ja też w takim razie przerzucę się na Tomasa Mana i zadam teraz to pytanie, które chciałam zadać przed chwilą, a mianowicie...

Znając choćby pobieżnie w zarysie biografię Thomasa Manna, wydaje mi się, że z łatwością możemy wychwycić w powieści Budenbrokowie takie tropy biograficzne.

To jest miasto, w którym Thomas Mann się urodził, to jest miasto, po którym młody Thomas Mann jako syn znanego kupca chodził ulicą, a ludzie mu się kłaniali dlatego właśnie, że z tejże rodziny kupieckiej słynnej i godnej pochodził.

Nie chcę powiedzieć, że Mann nie mógł sobie pewnych rzeczy wyobrazić, że nie miał fantazji, ale chciał być bardzo konkretny.

Powiedział pan o tym, że Thomas Mann potraktował Lubeckę jako takie bloki startowe do opowieści o tym świecie niemieckim, o świecie kupieckim, o pewnej kulturze, o pewnym świecie.

Co ciekawe, Thomas Mann w Budenbrockach o tym w ogóle nie wspomina wprost.

Na przykład to, jak Thomas Mann wprowadza postać z Monachium.

I myślę, że to są te tropy historyczne, którymi prowadzi nas Thomas Mann w Budenbrockach.

Więc taki zarzut wobec Mana i wobec Budenbrocków formułowano, że no tak, ale tam prawie nie ma tej rzeczywistości politycznej.

Wspomniała Pani Monachium, no tam chyba Thomas Mann mieszkał dłużej nawet niż w Lubece.

Ja mam takie wrażenie, że Thomas Mann po prostu ani w jednym akapicie nie wytraca.

Z perspektywy Budenbroków, z perspektywy tego środowiska, które Thomas Mann opisuje w swojej debiutanckiej powieści.

Ale wydaje mi się, że nawet tam częściowo Thomas Mann wychodzi z takiej swojej ukrytej, bardzo subtelnej ironii.

No nie, nie, tak łatwo nie ucieknie pan od tego pytania, które chciałam właśnie panu zadać o to, jak poradził pan sobie z tymi wszystkimi dialektami, z tą taką różnorodnością żywiołu języka niemieckiego, która pulsuje w tekście Thomasa Manna, bo tam dużo tego jest.

Pojawiają się te różnice, kiedy Mann wprowadza postaci spoza tego świata kupieckiego, kiedy wprowadza postaci spoza Lubecki.

I zastanawiam się, w jakim stopniu ta wielość dialektów, ta różnorodność dialektów, różnorodność języka w ogóle jest ważną częścią opowieści Thomasa Manna.

Nie tyle dialektów, dlatego że w sumie bawarskiego jest dosyć mało i to jest raczej specyficzny rodzaj mówienia, jakim charakteryzowany jest właśnie permaneider.

Nie powiem ograć mana, ale jakoś rozegrać.

Między innymi dlatego tak duże znaczenie, podkreślam to po raz kolejny, Tomasa Mana dla piśmiennictwa polskiego.

Mann nie używa dialektu, ale pisze, że ludzie mówią dialektem.

To jest ten świat, który Thomas Mann w Budenbrockach opisuje.

I tutaj chciałam się na chwilę zatrzymać i zapytać Pana o to, co to jest za świat, który Thomas Mann opisuje.

Wydaje mi się, że sam Thomas Mann był po części Thomasem Budenbrokiem i po części Christianem Budenbrokiem.

Natomiast w jakimś sensie ta część Thomasa Budenbroka nad tym Christianem w Mannie zapanowała.

Zresztą jak się czyta dzienniki i czyta się o Manie, to okazuje się, że aż takim tam tyranem nie był.

To trzeba powiedzieć, rodzina Mana, ale też jego własna rodzina, którą założył razem z Katią.

Sam Thomas Mann poświadcza w jakimś sensie upadek tej rodziny, bo nie jest normalne, że ktoś dwa, trzy razy dziennie zmienia koszulę.

Chodziło Panu oczywiście o Tomasa Budenbroka, a nie Tomasa Mana.

No, to powiem tak, że ja najbardziej lubię zdjęcie Tomasa Mana nad morzem, kiedy siedzi w szlafroku, włos ma zmierzwiony i ma niedopalonego papierosa w kąciku ust, bo poza tym znamy jego zdjęcia wyreżyserowane

I jest też refleksja po stronie Tomasa Manna, który... Tomasa Budenbrocka.

Artysty i kupca tego gorsetu i próby wyzwalania się z niego jest bardziej skomplikowana niż niektórzy specjaliści odmana opisują.

Natomiast wydaje mi się, że jest tam też coś takiego romantycznego.

Jakby Mann nam pokazywał, ok, to są ludzie, no dobrze, my wiemy, że z papieru, ale w efekcie szkicowani, jakby byli ludźmi z krwi i kości.

Wiemy, że jakieś pierwowzory w Lubece czy w życiu Tomasa Manna istniały.

To świadczy o bogactwie Budenbrocków, że na tych różnych etapach, na tych różnych poziomach Mann uruchamia całe spektrum...

Oczywiście na różne sposoby można interpretować ten upadek rodziny czteropokoleniowej, który w swoim debiutanckim dziele Thomas Mann opisuje.

Tym bardziej, że to znów nawiązuje do tego mistrzostwa Thomasa Manna.

W każdym razie pęknięcie między tym etosem, a romantyzmem, a marzycielstwem, a takim przyzwoleniem, aby wykonywać zawód artystyczny.

Ja się zastanawiam, jaki stosunek do tej dwoistości, może przy tym słowie zostańmy, miał sam Thomas Mann, sam autor tej powieści, bo już wspomnieliśmy trochę o jego biografii, o tym, że sam pochodził z domu Kupieckiego, z rodziny Kupieckiej.

Ojciec, w przeciwieństwie do bohaterów Budenbroków, można powiedzieć, że dał swoim synom wolność, ale ja mam takie wrażenie, że Thomas Mann, który postanowił pisać, zresztą tak samo jego brat postanowił pisać, żaden z nich nie kontynuował tego dzieła kupieckiego ojca,

To ja mam wrażenie, że mimo to Thomas Mann nie dokonuje jakiejś takiej miażdżącej dekonstrukcji tego etosu kupieckiego.

Ten etos Kupiecki jakoś pozostał u Tomasa Mana, dlatego że on dobrze dbał o swoje finanse.

Ja powiem jeszcze tak, że romantyzm, akurat w Niderlandach romantyzm był zawsze kojarzony z literaturą niemiecką.

Zresztą zarówno u Thomasa Manna, jak i u jego ojca, te elementy autobiograficzne związane z Niderlandami też występowały.

dla niderlandysty, który powrócił na grunt germanistyczny jako tłumacz Budenbrocków, to był taki dla mnie swoisty bonus.

To jest pewnie kwestia jakiegoś takiego instynktu czytelniczego, bo kiedy czytałam tę powieść, to zaznaczyłam sobie fragment, w którym Teresa Weichbrot jest przez Tomasa Manna bardzo barwnie opisana i ołówkiem napisałam wspaniały opis postaci.

Dlaczego Thomas Mann powierzył tej postaci ostatnie słowo?

Ale kiedy ta rodzina upada, a to się staje oczywiste w tej ostatniej scenie, ona, i tak pisze Thomas Mann, stała tam, triumfatorka w słusznej walce, którą całe życie prowadziła z pokusami swojego nauczycielskiego rozumu, garbata, drobna, drżąca w świętym przekonaniu, mała, karcąca, natchniona prorokini.

Ja nie wiem, ja mam wrażenie, że tu też pobrzmiewa pewna ironia Mana, bo przecież wiemy, że

Dwa lata pracy nad Budynbrokami, nad drugim przekładem w tej wielkiej debiutanckiej powieści Thomasa Manna.

Co to było za doświadczenie, bycie, życie w tym tekście, w tym świecie Thomasa Manna, w świecie językowym?

To było wyzwanie i ja jestem w tej szczęśliwej pozycji, że nie muszę zarabiać na codzienny chleb i codzienne utrzymanie przekładami literackimi, więc dlatego zgodziłem się na to, chociaż pewnie za podobną stawkę mógłbym przetłumaczyć coś o wiele łatwiejszego.

Nie żebym był Tomasem Mannem, który się wyłączał na ileś godzin dziennie z życia rodzinnego, takiego luksusu nie miałem, ale uprawiając trójpolówkę, czyli wykładając, prowadząc badania i tłumacząc,

Czy pracując nad Budenbrokami, powieścią wybitną, powieścią, za którą, jak pan wspomniał też, Thomas Mann dostał literackiego Nobla, bo...

Jak to wszystko wymieniam, czym Pan się interesuje i na czym się Pan zna, to sobie myślę, że to, mam nadzieję, nie jest nasze ostatnie spotkanie, ale w tym odcinku raportu o książkach przede wszystkim autor znakomitego, nowego przekładu debiutanckiej powieści Thomasa Manna, Budenbrokowie.

Many Mornings, pierwsze skarpetki nie do pary, które kolorują poranki.

Produkowane z radością w Polsce, manymornings.com

kejkostudio.com Tomasz Kościuczuk – tłumacz przysięgły języka angielskiego.

Wayman.

www.wayman.com.

0:00
0:00