Mentionsy

W Swoim Tempie. Podcast CityFit.
29.09.2025 04:00

S07E05: Kontuzja barku - co dalej? Bartosz Dominik

Dlaczego bark jest jednym z najbardziej problematycznych stawów? Skąd biorą się bóle i kontuzje - u sportowców i u osób, które nie trenują wcale? Czym różni się konflikt podbarkowy od barku zamrożonego, kiedy wystarczy rehabilitacja, a kiedy konieczna jest operacja? O najczęstszych urazach, nowoczesnych metodach leczenia i o tym, jak mądrze trenować, żeby chronić barki, opowiada dr Bartosz Dominik - ortopeda i traumatolog.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 512 wyników dla "Y"

Cały czas biomechanika jest zła.

Jest naderwane ścięgno, które generuje stan zapalny, więc to za chwilę wróci, jak tylko steryl przestanie działać.

Jest zwapnienie w ścięgnie, które również generuje ten stan zapalny.

Ono ciągle przeszkadza, ono daje ciągle konflikt podbarkowy i to będzie znowuż to samo.

Pytanie tylko kiedy.

W swoim tempie podcast sieci fitness CityFit.

Dzień dobry, dzień dobry.

Drodzy Państwo, podcast CityFit w swoim tempie.

Kołania Sienicka, Jacek Bilczyński.

Co nam doskwiera, drodzy Państwo?

Gdybyśmy spojrzeli przez pryzmat aparatu ruchu, to kolejność w takich statystykach bólu i urazu wygląda mniej więcej tak.

Plecy, kolano, bark, biodro.

Nie wiem, czy są to farmaceutyczne dane.

Ale z pewnością te cztery punkty pojawiają się w naszych głowach, gdy o problemach z aparatem ruchu myślimy.

Kolano w naszych rozmowach już było, rozmawialiśmy o tym.

Biodo również, a dzisiaj porozmawiamy...

Drodzy Państwo, o barku, o najczęstszych problemach, o dolegliwościach, o terapii, o faktach, o mitach.

A w studio ze mną lekarz, specjalista ortopedii i traumatologii na rządy ruchu, Bartosz Dominik.

Dzień dobry.

Dzień dobry, witam serdecznie.

Wiesz co, ja chciałbym na rozgrzewkę zadać takie pytanie, bo my o tych przestrzeniach, które są związane z aparatem ruchu, jak już wspomniałem, tutaj rozmawialiśmy wielokrotnie i czasem są to rozmowy z lekarzami, czasem są to rozmowy z fizjoterapeutami.

Natomiast ja mam takie pytanie, które dotyczy...

raczej samej ortopedii i traumatologii dosyć szeroko.

yszałem kiedyś z ust medyka, dawno temu, że ortopedia i traumatologia to jest taka ciężka specjalizacja, w której używa się młotka i siły.

I pytanie moje, czy naprawdę tak jest?

Czy nowoczesna, taka współczesna ortopedia i traumatologia to jest taka przestrzeń, w której jest mniej finezji, a więcej takiej brutalnej siły?

Także to trzeba połączyć.

Nie jest to mit do końca, mimo że gdzieś tam te narzędzia ciągle coraz bardziej precyzyjne i wyrafinowane, to jednak bez tego się nie obejdzie.

Okej, czyli jest w tym ziarno prawdy wciąż.

No dobra, no to przejdźmy do tego naszego barku.

Ja będę używał słowa bark, bo zakładam, rozmawialiśmy też o tym na przedanteniu, że zakładam, że dla Kowalskiego to pojęcie jest stosunkowo bliskie i kiedy mówi się barką potrafi to zlokalizować.

Wiem, że w takich przestrzeniach anatomicznych u ludzi, którzy są bardziej z tą przestrzenią zaznajomieni, nie do końca tak jest.

Natomiast chciałbym zacząć od tego, że, bo wspominałem też o tym we wstępie do naszego odcinka, że barek jest jednym z takich powszechnych punktów na tej mapie bólowej aparatu ruchu.

Dolegliwości w tym rejonie są dość popularne, często występują.

Czy ty jesteś w stanie postawić diagnozę, dlaczego tak jest?

Czy to jest kwestia tego, że obręcz barkowo ma jakieś szczególne predyspozycje do tego?

Czy raczej my nieumiejętnie posługujemy się naszym aparatem ruchu albo nieumiejętnie o niego dbamy przez styl życia?

No szerokie pytanie zadałeś, więc po kolei jakby to rozszyfrować.

No ale rozumiemy to w kontekście samego stawu.

Więc pytanie, czy sam staw?

czy wszystko co dookoła.

Tu jest wszystko.

Tu jest staw ramienno-łopatkowy.

Tu jest staw barkowo-obojczykowy.

Tutaj jest też staw, jeszcze można tutaj podłączyć jak najbardziej, łopatkowo-żebrowy.

Także to jest cała koncepcja powiedzmy tylko kostna.

Do tego oczywiście torebki ścięgna, więzadła.

Więc hasło pod tytułem boli mnie bark, to może być każda z tych rzeczy połączona albo oddzielnie każda jedna i robi się tego naprawdę dużo.

Więc pytanie, jak to rozszyfrować i skąd wiedzieć, co boli.

To trzeba wszystko bardzo dobrze zbadać.

Trzeba wypytać o te okoliczności zdarzenia, co się wydarzyło.

I też się nie dziwię, no coś przeciążyłem, coś pociągnąłem, nie wiem kiedy, ale zaczęło boleć, nie?

Więc to już jest moje zadanie, czy też tam nasze ortopedy, żeby podiagnozować, poruszać, pouciskać, podotykać, zobaczyć, czy to jest mięśniowe, czy to jest przeciążeniowe, czy to jest gdzieś głębiej, o co chodzi, nie?

O rozszerzyć tą diagnostykę, żeby posprawdzać wszystko.

Okej, to tylko pokazuje, że problemy z aparatem ruchu mogą być bardzo, bardzo wielopłaszczyznowe i mogą mieć źródło w wielu różnych miejscach.

Natomiast zastanawiam się, czy są osoby, które mają tu jakieś szczególne predyspozycje.

Pytam w domyśle o ten nasz bark, ale jeżeli chcesz, to możesz poszerzyć w ogóle o aparat ruchu.

Pytam o to, czy

Mogą być problemy, które wynikają przede wszystkim z genów, czy też z jakiejś budowy anatomicznej, albo z jakichś na przykład innych naleciałości, chociażby sportowych doświadczeń.

Nie wiem, ktoś w młodości powiedzmy uprawiał balet, siatkówkę, albo jeszcze coś innego i teraz ma problem, ja powiem, z barkiem, a ty możesz to poszerzyć o cały właściwie aparat ruchu.

W sumie rzadko się o tym myśli, ale jeżeli już tutaj odpowiadając, no to tak, predyspozycje możemy mieć w kwestii budowy, czyli anatomii, na którą absolutnie nie mamy wpływu.

I takim, nie wiem, rzucajmy przykładami, żeby od razu gdzieś tam rozjaśnić.

Może być na przykład kwestia wydłużonego wyrostka barkowego.

Nie mamy na to wpływu, rzadko się zdarza.

W literaturze opisane kilka przypadków, ale...

Taki wydłużony wyrostek barkowy od razu daje zmniejszenie zakresu ruchu w stawie.

Nie wiemy dlaczego, ale to już jest twoja predyspozycja w tym momencie.

Dwa, zanim dojdziemy do przeciążeń jakichś sportowych, same wady postawy, sam układ obręczy barkowej, w wyniku pozycji, sylwetki, tego jak się ruszamy bądź nie ruszamy wcale, to jest druga rzecz.

Trzecia rzecz, jesteśmy sportowcami.

stałe przeciążenia, nadmierne używanie danego stawu w sposób specyficzny, czyli tutaj to jeśli mówimy o barku, to zawsze są te sporty ponad głową, czyli wszyscy rzucacze, piłka ręczna, siatkówka, czyli dynamiczne uderzenia z pełną siłą, tak na dobrą sprawę w zakresie ruchów ponad normę powiedzmy, to też jest predyspozycja.

Więc zależy od anatomii, poprzez brak funkcji zupełny, czyli sylwetkę taką pracowniczą powiedzmy, to też przeciąża, mimo że no ale ja przecież nic nie robię.

Nieważne, bo układ jest taki, że te mięśnie nie pracują tak jak powinny.

I druga rzecz, przeciążamy, bo trenujemy ponad miarę.

Więc to wszystko jest jakąś składową tych predyspozycji, o których mówimy.

Wspomniałeś tutaj już, że istnieją takie czynniki

takie pierwiastki sportowe, takie przestrzenie sportowe, które mogą rzeczywiście cały ten układ mocno nadwyrężać.

Gry zespołowe, takie jak siatkówka, taka jak piłka ręczna, ja sobie też dokładam do tego w mojej głowie takie sporty rakietowe.

Czy tego rodzaju dyscypliny sportowe to jest coś, co skazuje nasz bark na problemy, czy raczej można się zabezpieczyć, jeżeli tego rodzaju sport jest bliski naszemu sercu i chcemy go uprawiać?

Nie wiem, czy skazuje, natomiast gdzieś statystycznie rośnie ryzyko pojawienia się konkretnych patologii w wyniku takich sportów.

To nie jest tak, że każdy siatkarz będzie miał problem z barkiem.

Przeciążenie nadwyrężenia okej, ale takim typowym na przykład uszkodzeniem, którego ja na przykład nie lubię, bo jest ciężkie nawet w samej diagnostyce, no to jest uszkodzenia obrąbka w wyniku pociągnięcia przez śniegno bicepsa.

I to są, jeżeli ktoś już trafia z takim uszkodzeniem, to w większości to jest człowiek, który właśnie uprawia któryś z takich sportów tego typu.

Czyli na przykład rakietowe.

Ciężko się to diagnozuje, ciężko się to leczy, no ale da się.

Natomiast jeżeli już wchodzi pacjent, który mówi, bo boli mi bark, bo gram w siatkówkę 5 razy dziennie i po ostatnim serwisie coś mi przeskoczyło, no to raczej mamy zwycięzcę.

To są takie typy.

ale mimo, że to na przykład leczy się ciężko, albo mi się leczy to ciężko, bo też tak może być, no to diagnoza jest stosunkowo łatwa.

No bo mamy pacjenta, który się wpisuje w schemat, który robi to, co może powodować to schorzenie i z marszu wiemy, gdzie szukać.

Także to tak wygląda, ciężej jest z osobami, które na przykład nic nie robią albo okresowo i też nie do końca potrafią nazwać, co się wydarzyło.

To ja może jeszcze chciałbym tylko powiedzieć, bo może być dźwięk taki, że my zaczynamy tutaj straszyć trochę aktywnością fizyczną.

Aktywność fizyczna jest, drodzy państwo, czymś, czego potrzeba jak najwięcej w naszym życiu, a cierpimy tak populacyjnie jednak na...

Jednak tej aktywności fizycznej jest stosunkowo mało.

Ale chciałbym przez to powiedzieć, czy też podkreślić to, że te problemy i dolegliwości z aparatem ruchu pojawiają się nie tylko dlatego, że uprawiamy sport na wysokim poziomie, ale też czasem dlatego, że właściwie nic nie robimy, prawda?

I to też na to warto zwrócić uwagę, no bo to nie jest tak, że ach, nic nie będę robił, robiła, to się nic nie wydarzy.

Nie chciałbym, żeby to było argumentem.

Nie, no właśnie nie, bo zdecydowanie taki pacjent trenujący, świadomy swojego ciała, czy jakichś tam urazów, przeciążeń, on to wie, on to czuje, on trochę rozpoznaje swoje ciało, tak?

On wie, gdzie przesadził i dopiero jak ma problem, taki już dalekosiężny powiedzmy, to on wtedy przyjdzie, tak?

I mniej więcej wie, dokładnie wyjaśni, co się dzieje, od kiedy, jak to wyglądało, w jakim mechanizmie i tak dalej.

zdecydowana większość pacjentów to są pacjenci, którzy nie robią nic albo robią bardzo rzadko.

Tylko to są zupełnie inne choroby.

To są zupełnie inne jednostki i to są inne przeciążenia i inne podłoże choroby.

Dobra, będziemy zaraz o tym rozmawiali, ale powiedziałeś o tym, że pacjent, który jest aktywny jest często też bardziej świadomy, potrafi to lepiej opisać i to jest myślę też dobry kierunek, dobra myśl, ale są jakieś takie symptomy, jakieś takie objawy, że z naszym barkiem dzieje się coś niepokojącego, takie, które powinny nas rzeczywiście skłonić do wizyty u ortopedy albo u fizjoterapeuty, bo umówmy się, te dolegliwości ze strony aparatu ruchu

Tak czy owak, czasem się pojawiają, czasem są one takie, że się jednego dnia pojawiają, następnego dnia ich nie ma.

Co jest takim momentem, który powinien nam zapalić taką lampkę?

Ok, jednak udaj się do specjalisty na jakąś diagnostykę.

To pacjent numer jeden, powiedzmy.

Czyli coś boli, nie przeszło.

Przeciążającego, nie wiem, praca biurowa, ale no nie, zaczyna boleć.

Dużo stresu na przykład w pracy.

Mamy wszyscy swoje pomyy na to, lekarze, ale boli.

No i teraz tak, boli cały czas.

Na początku nie za bardzo, trochę daje o sobie znać, ale to jest raczej na zasadzie takiego dyskomfortu.

Nie przeszkadza, nie przeciąża mi się, nie mam aktywności fizycznej, więc daję się z tym żyć.

Zasady tego typu pacjent przychodzi do ortopedy w momencie, kiedy już zaczyna boleć w nocy i kiedy ciężko się ułożyć, że na tym barku nie mogę, a jak się budzę, to tu mam wszystko zdrętwiałe, a już promieniuje ból do szyi i za uchem ciągnie.

To już jest takie nawarstwienie problemu, że on w końcu przyjdzie, bo to już jest nieznośne.

to zazwyczaj również poczeka.

Rzadko kiedy zgłasza się ktoś, że o, zabolało wczoraj.

Chyba, że to był ewidentny uraz.

To wtedy tak, ale to jest proste.

To wtedy wiadomo, że jesteśmy zaniepokojeni, każdy przyjdzie i raczej niech przyjdzie, bo albo uspokoimy, albo od razu wdrażamy jakieś działanie.

Natomiast taki typ trenujący on trochę wyczeka.

I to jest zazwyczaj, że on posprawdza.

I on przychodzi i jest tak, że tu mnie boli, ale nie bardzo w tym ruchu.

Bardziej jak zrotuję, albo bardziej jak podniosę tyle kilo, a nie tyle.

To już jest troszeczkę takie, taki stały bywalec siłowni na przykład.

Tego ćwiczenia robić nie mogę, zastępuję teraz to tym.

Tak, albo no właśnie, w tym mnie boli, zmieniłem, jest trochę lepiej, ale jednak to mi nie pasuje i nie mogę robić barków.

Okej, no dobra, czyli mamy też do tego jakąś taką jasną instrukcję obsługi, co powinno zwrócić naszą uwagę, albo co zwraca uwagę najczęściej ludzi, którzy do ciebie przychodzą.

Zastanawiam się, czy fizjoterapeuta jest taką pierwszą linią frontu?

Z twojej perspektywy, czy więcej pacjentów do ciebie trafia za pośrednictwem fizjoterapeuty, czy jednak ludzi, którzy przychodzą bezpośrednio?

Natomiast z zasady, tak jak obserwuję, pierwszą linią dla człowieka jest fizjoterapia.

I tak jak się poczyta przy śledziu różne fora, to zazwyczaj jest tam gdzieś tam ktoś wrzuca jakieś zdjęcie, opisuje swój przypadek.

Na Facebooku jest tego dużo na przykład.

Dobry fizjo mi pomógł fizjo.

No bo my oczywiście gdzieś tam po co iść do lekarza, skoro on ci i tak wyśle na fizjoterapię.

Tylko teraz mam też pacjentów, którzy przychodzą po fizjoterapii wstępnej i są dobrze prowadzeni, ale zdecydowana większość to jest taka, że rehabilitujemy i nie wiemy co.

Czyli był jakiś masaż, było może jakieś igłowanie, były jakieś ultradźwięki na ćwiczenia może jakieś.

No i pytanie, dlaczego nie można?

Więc ja tego nie neguję, bo świadomość fizjoterapeutów jest coraz większa i naprawdę to są bardzo sensowni ludzie, bardzo ciekawi, czytający i oni lubią szperać i oni to sobie tam przyłożą jeszcze USG, co niektórzy no starają się, tak?

Natomiast ja zawsze gdzieś myślę o tym, że lubię wysłać do rehabilitanta, jak już mu napiszę, że podejrzewam.

Może nawet jeszcze to nie jest etap, żeby go w pełni przediagnozować jakimiś badaniami, ale z mojego badania, z wywiadu wynika, że to może być to i to, więc piszę.

Podejrzenie tego i tego, przeciążenie, zapalenie jakiejś kaletki podbarkowej, podejrzenie uszkodzenia jakiegoś częściowego uszkodzenia, to już raczej zlecam diagnostykę.

Ale jeżeli to są takie symptomy, które...

Raczej wynikając z jakiegoś zapalenia przyciążenia i oczywiście to może maskować jakieś uszkodzenia, ale bardziej gdzieś tam już z doświadczenia myślę, że jednak nie, że jednak tutaj nie ma dramatu i warto by to przerehabilitować, no to ja już daję jakieś wskazówki, jeśli chodzi o rozpoznanie.

proponuję ćwiczenia obniżające, tworzące przestrzeń, może wzmacnianie trochę mięśni grzbietu, żeby to inaczej ustawić łopatkę, żeby poprawić ten balans.

Rehabilitant też to zobaczy, jeżeli zbada pacjenta.

Zasady badają.

No i teraz idzie, zawsze robię krótki rzut na rehabilitację, czyli na przykład tam kilka tygodni.

Sprawdzamy to i jest tak.

Jest jakiś feedback ze strony pacjenta albo też rehabilitanta, jeżeli mamy kontakt.

To niby działa, ale tu brakuje, coś jest jeszcze nie tak.

No to sprawdzamy jeszcze raz, badamy, dobra, no i ruszamy z diagnostyką na przykład.

Nie zawsze tak jest, ale powiedzmy, że to już jakiś większy spójny obraz tworzy.

Więc ja mam jakiś pomysł, wiem, co ewentualnie może być, rehabilitant ma wskazówkę, skupia się na tym, razem myślimy.

A pokusiłbyś się o takie stwierdzenie, że skoro sportowcy, o których wspominałeś wcześniej, są w stanie trochę bardziej świadomie wskazać, co ich boli i kiedy ich to boli, to pokusiłbyś się o takie stwierdzenie, że sportowcy są lepszymi pacjentami, lepiej się ich prowadzi, są bardziej sumieni na przykład w tej terapii, czy niekoniecznie?

Trzeba by jakieś dobre badanie na to zrobić.

Jeżeli szukam twardych danych, to nie musi być... Chodzi tylko o twoją obserwację.

Bo są pacjenci, którzy chcą być zdrowi.

I on może nie być sportowcem, ale on się przyłoży.

Bo jemu to tak przeszkadza, że on chce wrócić do swojego normalnego trybu.

Sportowiec to potrafi być świetny pacjent,

potrafi być też ciężkim, świetnym pacjentem.

Świetny pacjent to znaczy, że on na tyle jest w treningu, że dla niego ta rehabilitacja to nie będzie wyzwanie.

Mówisz trzy razy w tygodniu, on się pyta, czemu tak mało.

Gdzie normalny pacjent, no trzy razy w tygodniu rehabilitacja to jest dramat.

Kiedy on ma to zrobić?

Dwa razy to już jest dużo.

To tak jak kto chodzi dwa razy w tygodniu na trening sam dla siebie, a co dopiero na rehabilitację z przymusu.

To też jest czynnik.

Podejście się musi zmienić, żeby to jakoś inaczej funkcjonowało.

Natomiast dlaczego sportowiec jest świetnym, ciężkim pacjentem?

Mam wrażenie, że oni z zasady będą się przeciążać.

I to jest pacjent, który bardzo szybko chce wrócić, tak?

Więc wszystko ma być szybciej, wszystko ma się wygoić szybciej, tak?

Także biologii nie oszukamy.

No nie przeskoczymy.

No dokładnie, możemy ją wspomóc, ale raczej nie przeskoczymy.

I on po operacji zadaje pierwsze pytanie kiedy on może wrócić do sportu.

Ale rozmawialiśmy o tym przed.

Rehabilitacja optymalnie pół roku.

Nie słyszałem, bo nie chciał pan słyszeć na przykład.

No nie, powolna, stopniowa, długie gojenie, na pewno ma się wgoić, mamy to sprawdzić, dopiero wtedy ruszamy, odzyskujemy zakres i tak dalej.

I to jest psychicznie ciężkie.

Dla amatorów, którzy lubią trenować, to już jest ciężkie, a dla sportowca, który z tego żyje, który od dziecka nie robi nic innego i on musi być w treningu, to jest dramat.

Ok, czyli koniec końców to indywiduum organizmu, indywiduum danej jednostki decyduje o tym, jak ten proces terapeutyczny będzie wyglądał i na ile sumiennie ktoś przez ten proces będzie przechodził, a niekoniecznie łatka jakiegoś sportu, czy też łatka sportowca, albo też brak tej łatki.

to przejdźmy do dolegliwości.

Ja mam tutaj, zebrałem, doszukałem kilka przynajmniej takich, o których chciałbym porozmawiać i chciałbym o nich porozmawiać w taki sposób trochę usystematyzowany, czyli skąd się one biorą, albo skąd się mogą brać, jakie są ich objawy, albo jakie mogą być objawy, jak wygląda ten proces diagnostyczny, no i ewentualnie jak prowadzi się terapię.

Zacznijmy może od konfliktu podbarkowego.

To może być wszystko.

To może być wszystko.

To może być wszystko.

I często zdarzają się osoby, przychodzą, chyba mam konflikt, bo mnie boli, dokładnie tak jak wyczytałem.

Także Google nie zawsze kłamie, bo to są, tak na dobrą sprawę, objawy z konfliktu, to są typowe objawy barku dla powiedzmy, nie wiem, 70% jednostek chorobowych.

Bo zawsze w jakiejkolwiek chorobie barku wytwarza się stan zapalny, który powoduje ten taki klasyczny ból okolicy całego ramienia, najczęściej schodzący po ramieniu do łokcia i w większości zaniedbane albo gdzieś tam zbagatelizowane na początku.

To są pacjenci, którzy przychodzą na początku, zaczęło boleć tutaj, ale potem to już promieniowało do łokcia, a teraz to już do palców.

No i to jest takie 90% wywiadu.

No tylko teraz tak, czy to jest ból tylko bo się zapaliło, bo nie wiem, było przeciążone, czy to jest taki konflikt powiedzmy bardzo delikatny, czyli zapalenie przestrzeni podbarkowej, kaletki, która gdzieś tam napuchła.

Czy to jest kwestia, że ta biomechanika, twoje predyspozycje anatomiczne były złe i gdzieś jest albo problem w układzie kostnym, powiedzmy, i to daje o sobie znać wreszcie?

bo całe życie nic się nie lubiło, nagle zaczynamy ćwiczyć, wykorzystujemy bark w nie takim zakresie jak do tej pory i się okazuje, że no nie, jednak coś tu jest nie tak, nie?

Trzy, a może urwało się ścięgno i głowa kości ramiennej powędrowała do góry i wszystko o siebie zahacza, to też jest konflikt, tylko że on wynika z innej rzeczy, że jest to sytuacja wtórna, no to już jest kolejna koncepcja, także wymyślamy dalej.

Czyli może być bardzo dużo różnych tak naprawdę przyczyn, które będą dawały tego rodzaju objawy.

I rozumiem, że jeżeli chodzi o kwestię terapeutyzowania, no bo to w zależności od tego, co będzie faktyczną przyczyną, ta terapia czasem może mieć charakter taki mniej inwazyjny, kiedy odbywa się to wiedzą i rękami fizjoterapeuty, a czasem wymaga to takiej poważnej interwencji chirurgicznej.

Tak, no bo może być to kwestia biometrii.

Głowa wędruje do góry.

Mamy za słabe mięśnie pleców.

Wytwarza się konflikt taki mechaniczny.

Albo zmiana trenera, który gdzieś tam ustawi w tym treningu.

Przyłoży się, żeby wyizolować te ruchy.

Czy jest to kwestia, nie wiem, ówczesnych zmian zwyrodnieniowych na przykład, bo coś tam narosło w barku, zmniejsza tą przestrzeń, to jest problem.

Jeżeli nie, no to już diagnozujemy w kierunku takiej choroby podstawowej.

Czyli znowu, albo jest to konflikt z problemem samym w sobie, albo jest to problem wtórny w stosunku do innej choroby w stawie.

Ja nie wiem, czy ty jesteś zaznajomiony z tego rodzaju przestrzeniami, ale pozwolę sobie zapytać, w razie czego możesz powiedzieć nie wiem albo pomidor.

Ty myślisz, że ludzie, którzy trenują na siłowni, tak populacyjnie, robią to dobrze?

To, co wspomniałeś, że niewłaściwe ustawienie może generować tego rodzaju problemy.

Myślisz, że ta świadomość u osób trenujących, gdybyśmy tak wzięli, nie wiem, 100-200 osób, jest u większości w dobrym miejscu, czy trochę zaniedbana?

My teraz rzucamy takimi opiniami bardziej, niż twardymi danymi.

Na swoim przykładzie może będzie najlepiej, bo o kimś to, że tak powiem, zawsze najłatwiej.

Ja wiem, że nie wiem, dobra, będę bardzo optymistyczny, połowy rzeczy nie robię dobrze, na banku, no bo z czegoś się to wszystko bierze, że mnie bolą plecy, że mnie bolą barki, tak, mnie też, nie?

Więc zwykła osoba, która idzie na trening i ona sobie odpali ćwiczenia z aplikacji z YouTube'a albo przeczyta opis co ma zrobić i ona złapie i zacznie ściągać, to na pewno nie będzie dobrze.

To jest super, że oni chcą ćwiczyć, ale to też wymaga trochę korekty.

Także trener to opcja minimalna, zdecydowanie.

I też pytanie jaki, bo różnych się ogląda jak się przechodzi gdzieś tam na siłownię, to albo w telefonie super, 10 poszło, to idziemy dalej.

A tu można naprawdę sobie zrobić krzywdę, więc to nie jest tak, że poćwiczone, to się naprawdę trzeba przyłożyć, bo to generuje problemy.

A ty masz tak trochę, jak mają przedstawiciele niektórych specjalizacji.

Ja ci podam przykład.

Na przykład dietetycy bardzo często, zwłaszcza na początku swojej drogi, zaglądają ludziom do koszyków w sklepie, co tam mają, czy te produkty, które wykładają na ladę, to są produkty, które wrzucilibyśmy do tego worka z napisem zdrowia, żywienie, czy niekoniecznie, czyli znamy do tego daleko.

Jak jesteś w takim miejscu, w takich centrach aktywności fizycznej, jak na przykład siłownia, zwracasz uwagę na to, jak ludzie trenują, bo jak trenerzy nie.

Nie zdarzyło ci się, dobra.

Chyba, że ktoś, nie wiem, jakąś ewidentną głupotę robi, tak?

Nie, może wynika to z tego, że nigdy nie zdobyłem się na odwagę, a z drugiej strony reakcje zawsze są takie raczej nieprzychylne, a co mi gościu będziesz mówił, tak?

A z drugiej strony właśnie, a może tak powinno być, bo gdzieś tam, nie wiem, może tych problemów byłoby mniej, jakby ktoś podszedł i słuchał, to może jednak inaczej, nie?

Chyba tego nie umiemy jeszcze.

To było takie pytanie zupełnie z boku.

Ale chciałbym pójść dalej.

W takim razie do kolejnego problemu, który też dosyć wysoko w tych wyszukiwarkach się pojawia.

Zamrożony bark.

Możemy to scharakteryzować trochę?

To też jest tak bardzo wielowarstwowe, wieloprzyczynowe?

Chyba jeszcze bardziej, bo o ile, nie wiem, urwane ścięgno, zapalenie karetki, z marszu możemy wybrać sobie, może to, może to, co pan robi, dobierzemy sobie sytuację, która na 80%, 90% będzie trafna, że z tego powodu jest właśnie ta jednostka chorobowa.

Bark zamrożony, nie wiadomo, co to jest.

To jest cała masa koncepcji, co to może być.

Może być w wyniku przeciążenia.

Może być w wyniku zapalenia.

Może być w wyniku uszkodzenia.

Może być pourazowo.

Ale pourazowo, nie natychmiast.

Może być tak, że miesiąc temu coś faktycznie może było.

Pacjent sobie przypomina, że chyba jednak się uderzyłem.

Niekoniecznie coś się zerwało, ale na tyle był to silny stres, że ten bark zareagował w taki sposób.

Może być zwykłe zapalenie kaletki, które się przedłużyło.

Może być jakieś zwapniałe ścięgno, które cały czas generuje stan zapalny i w końcu się usztywnia.

A może być zwyy stres.

Bark potrafi zareagować na stres i większość pacjentów, a raczej pacjentek, które ja mam z barkiem zamrożonych i jest ich coraz więcej, szczególnie w tym okresie, właśnie koniec sierpnia, wrzesień, to taki typowy obraz pacjenta to jest

Pani lat 40-50, zestresowana, która raczej wchodzi do gabinetu i już widać, że ona biegnie dalej, a tutaj jest tylko na chwilę.

Nauczycielka.

Powrót do pracy.

I to jest taki mój rzut, który obserwuję od kilku lat.

I rozumiem, że w takiej sytuacji ty jako ortopeda tak naprawdę co możesz zrobić?

Przedłużyć wakacje.

Przedłużyć wakacje.

Gdzieś na tyle sama psychika potrafi wygenerować taki problem, że bywa to niezbędnym takim, niezbędną składową leczeniem.

Natomiast jak się to leczy?

Zaczyna się od rehabilitacji.

O ile jest to taki etap choroby, gdzie jeszcze ta rehabilitacja się sprawdzi i nie generuje większego bólu.

Jest to taka jednostka chorobowa, chyba jedna z niewielu, gdzie ja rehabilitacji odradzam na pewnym etapie.

Czyli na zasadzie już bark na tyle się usztywnił i każdy ruch sprawia taki ból, że ta rehabilitacja nie ma sensu, bo to jest dodatkowy stres.

Więc można jakieś pojedyncze elementy tej rehabilitacji wybierać.

No właśnie masaż, właśnie jakieś lasery, coś co przyniesie taki dobrostan i komfort tym tkankom, ale nie je zestresuje.

Wprowadzamy na pierwszą linię, zawsze posiłkuje się takimi terapiami doustnymi, przeciwzapalnymi.

No dwa, masz w końcu terapie sterydowe, iniekcyjne, żeby wreszcie zniżyć ból, walczyć z tym pierwszym objawem.

No i potem, jeżeli ustąpią objawy bólowe, no to zaczynasz rehabilitować, ruszasz, przywracasz tą funkcję.

Natomiast trwa to zazwyczaj długo, rzadko kiedy.

Pamiętam tylko kilku pacjentów, którzy faktycznie dość dobrze i szybko z tego wyszli, czyli powiedzmy około kilku miesięcy.

No zazwyczaj dzielimy to na kilka faz i każda z nich może potrwać od trzech do pół roku, od trzech miesięcy do pół roku, więc finalnie zamykasz się w dwóch latach ze schorzeniem.

Zakładam też, nie wiem czy dobrze myślę, że skoro ten problem u źródła jest generowany przez czynniki stresowe, przez tempo życia, przez to jak wygląda nasza codzienność tak naprawdę, a nie jaki wysokoenergetyczny uraz, który się pojawił na przykład,

To zmiana tej naszej codzienności, jakieś metody zarządzania stresem.

I to jest takie trochę teraz wytarte pojęcie, taki work-life balance, który się pojawia.

Nie mamy tego.

Ale to jest też jeden z elementów, który właściwie fundamentalnie powinien być wprowadzony.

No i nagle witamy się z koncepcją, coś trzeba zmienić w swoim życiu.

Więc trzeba się na tyle przeorganizować, no bo co jeśli?

Wszystkie leki zawiodły, nic nie działa.

No to ostateczną formą leczenia jest leczenie operacyjne, czyli uwalniamy torebkę stawową, czyli coś, co się obkurczyło i nie daje tego ruchu.

No tylko uwaga, uwaga.

nawet minimalnym w stawie ramiennym, jednym z powikłań, w niewielkim procencie, ale jest bark zamrożony.

Wcale nie ma pewności, że to nie wróci bardzo szybko.

No więc jeżeli wszystko wykorzystaliśmy, nie było przeciążeń, nic się nie uszkodziło, no to co dalej robić?

No to trzeba pomyśleć o tym, jak to zrobić.

No dobra, to pójdźmy dalej.

To jest coś, co mam wrażenie było bardzo gorącym tematem w przestrzeniach takich treningowo-prerehabilitacyjnych swego czasu.

Nie wiem, czy wciąż jest.

Zakładam, że być może tak.

Czy to rzeczywiście jest taka przestrzeń, która wymaga jakiejś takiej szczególnej uwagi?

Czy to są takie rejony, w których urazy są powszechne?

Czy to jest coś, o co też warto byłoby w jakiś taki szczególny, profilaktyczny sposób dbać, jak często się właśnie w takich przestrzeniach fitnessowych mówiło?

To pytanie jak?

Ogólnie mówiąc o stożku, no to mamy cały mankiet, który zawiaduje barkiem.

Każdy mięsień ciągnie w swoją stronę.

Tworzy przede wszystkim, to jest jeden z najlepszych stabilizatorów naszego marku.

W związku z tym jakiekolwiek dysfunkcje stawu, nie wiem, kwestia podwichania ewentualnie, czyli innych chorób, można zniwelować dobrym napięciem mięśniowym.

Nie zawsze, ale od tego staramy się wyjść powiedzmy w niektórych przypadkach, to już tak ogólnie bardzo.

To musi być sprawne.

Nie może być przykurczone.

Więc 100% prawdy.

Ćwiczenia na siłowni czy jakimkolwiek fitnessie nie powinny być tylko kwestią budowy mięśnia ramiennego.

Żeby mieć duże barki, to robimy barki.

Ale to jest tylko na ramienne.

Coraz częściej widuje się osoby, które faktycznie gdzieś mobilizują, z gumami ćwiczą.

Tak, powinno być to robione, bo to jest dobrostan całego stawu.

Mówiłeś tutaj o tej stabilizacji, więc zastanawiam się, czy...

Czy to zawsze jest oznaką jakiejś patologii?

Czy może być to zwyczajnie nasza natura, która nie wymaga żadnej interwencji?

Czy zawsze jest to coś, co musi nas niepokoić, czy niekoniecznie?

Tak, to może być zupełnie nic, bo stawy same z siebie strzelają.

Na barkach niekoniecznie, ale zazwyczaj gdzieś to myślimy o tym w koncepcji strzelania z palców na przykład.

To jest kwestia układu przeskoczenia jakiegoś cięgna w nietypowym ustawieniu albo właśnie torebki stawowej.

Nawet kiedyś taka praca powstała naukowa, gdzie

Ktoś strzelał z jednej ręki cały czas i potem badał te stawy, a w drugiej nie i też te stawy były badane.

Niczym się to nie różniło, tam nie było żadnych patologii.

Natomiast oczywiście może być tak, że coś zaczyna nam przeskakiwać.

Więc ogólnie zasada moja, jeżeli nie boli i nie wydarzyło się to po jakimś urazie, to raczej możemy obserwować, bo możliwe, że to nic.

Najczęściej staw barkowo-bojczykowy.

Gdzieś w ruchu, w finalnym zakresie, gdzieś on przeskoczy, albo tam jest taki krążek stawowy, który bardzo szybko ulega zwyrodnieniom i on gdzieś tam potrafi się przesuwać.

Jeżeli niebolesne, to raczej nas to nie martwi, szczególnie w stawie, który ruchomości prawie żadnej nie ma.

No i to już jest większy problem, bo to wtedy już jest z dyskomfortem co najmniej.

Czyli gdzieś w jakimś ruchu ścięgno, które przebiega z przodu boku stawu, wypada ze swojej takiej linienki, w której powinien być.

to znaczy, że coś się tam uszkodziło, że on w jakiś sposób jednak się wysuwa.

No i tyle on jest niebezpieczny na przykład, bo może dawać konflikt z mięśniem, które jest już obok, ze ścięgnem podłopatkowego mięśnia i wtedy one konfliktują na zasadzie takiego podcinania ciągłego.

No i na początku może jest to bezbolesne przeskakiwanie w niektórych ruchach, potem zaczyna boleć, a potem pojawia się dysfunkcja

To trwa dosyć długo, ale gdzieś buduje, generuje coraz więcej objawów.

Ja też zakładam, że jeżeli coś nas niepokoi, to warto po prostu udać się i upewnić się do specjalisty, bo to też może być...

Tak, nawet jeżeli ma się usłyszeć tą najgłupszą wersję, czyli na zasadzie, proszę pana, nic panu nie jest, może tak być, to nigdy nie jest satysfakcjonujące, więc oczywiście możemy zdiagnozować, zbadać, sprawdzić, zrobić rezonansy, USG, USG w tym przypadku nie jest głupim pomysłem, bo to też jest badanie, gdzie możemy sprawdzić dynamicznie, sprawdzamy to wszystko, o czym powiedziałem, że okej, klika prawdopodobnie to bicep, sprawdźmy, czy on niczego nie uszkadza, jest okej, pacjent jest spokojny.

ale to można w tym kierunku podjąć.

Dobrze, to postawmy kropkę i wróćmy na chwilę do sportu.

Rozmawialiśmy o tych sportach drużynowych, które potencjalnie mogą być niebezpieczne.

Była siatkówka, była piłka ręczna.

Rozmawialiśmy też o tych sportach rakietowych, które też w te niebezpieczne przestrzenie z oczywistych powodów się mogą wpisywać i potencjalnie również mogą być niebezpieczne.

Padła też gdzieś siłownia i to tutaj chciałbym wrócić i tu w tym porcie na chwilę się zatrzymać, bo siłownia bywa kojarzona z taką przestrzenią szczególnie niebezpieczną,

Czy rzeczywiście tak jest?

Albo czy są jakieś, nie wiem, ćwiczenia oporowe, które z założenia są niebezpieczne, których z założenia lepiej byłoby unikać albo je ograniczać?

Okej, no to pierwszy zakres, w którym wykonujemy dane ćwiczenie.

Typ ustawienia barków, to jak najbardziej.

No i te wszystkie ćwiczenia na długich dźwigniach.

Ćwiczymy na naramienne.

Hantel do boku, klasycznie.

to nie muszą być dramatycznie wielkie obciążenia, żeby ten naramienny zbudować.

To jest ćwiczenie, gdzie na tyle da się to wyizolować, że spokojnie takim rozsądnym ciężarem można to zrobić.

Natomiast co to znaczy rozsądny ciężar?

solidny, codzienny, taki trenujący, no to się oburzę, jak mu powiem, że to ma być poniżej 20 kg.

Natomiast kwestia ustawienia... Nie chodzi, żeby testować swoje ego.

Wyizolowania tego ruchu, no bo to też jest taki moment w ćwiczeniu chwilowej, powiedzmy, nieuwagi, gdzie nie musi być duży ciężar, ale gdzieś pociągnie nas, tak?

To ściągnę i wytrzyma.

Natomiast w większości to jest taki element, gdzie dochodzi do urazów w obrębie barku, czy też może trochę szerzej, bo to też czasem jest albo jak sięgna stożka.

Może być to mięsień piersiowy, może być górna część bicepsa.

Zdarzają się, że to są ćwiczenia w dużym obciążeniu, w dużym napięciu mięśnia i nawet powiedzmy izometrycznym, nie wiem, przy martwym ciągu powiedzmy, ale w większości raczej to jest ten moment szybkiej dynamiki, gdzie to jest to...

chwilowe szybkie wypchnięcie i on wtedy nie wytrzymuje.

Czasem jest tak, że ten opór jest już i ten ciężar tak za duży, że już mięsień w pewnym zakresie, dochodzimy do rozciągnięcia pewnego zakresu z obciążeniem i on wtedy też puszcza.

To w większości mięsień piersiowy.

I powiedzmy, że to też jest bark, bo to jest bezpośrednia okolica.

Natomiast jeśli chodzi o takie ćwiczenia barków, które ja bardzo lubię jako trenujący, a nie lubię jako lekarz, no to to są wyciskania żołnierskie.

Bo to bardzo obciąża staw barkowo-bojczykowy i większość z nas trenujących, no to właśnie z tym ma problem.

I to jest na przykład mój problem, na który się leczę od pięciu lat.

No ale nie potrafię odpuścić tego ćwiczenia i tyle.

Wiem z czym się to wiąże, ja wiem czemu mnie wybudza ból barku w nocy.

Zmieńmy trochę trajektorię.

Wychodziliśmy do tej pory w dużej mierze od problemów, a teraz ja bym tę zwrotnicę chciał przestawić na różne metody terapeutyczne.

rozmawiać o tych metodach terapeutycznych, o ich skuteczności, o ich zastosowaniu, nawet jeżeli to będzie czasem taka bardzo, bardzo ogólna perspektywa.

I zacznę znów od czegoś, co chyba jest w świadomości wielu osób albo z czym wiele osób miało prawdopodobnie okazję spotkać się w swoim życiu.

Ja to często słyszałem, zakładam, że wiele osób również.

Czy mógłbyś nam przybliżyć, czym ta blokada jest, kiedy się ją stosuje i czy rzeczywiście to jest takie panaceum na dolegliwości, które wyczerpuje terapię?

Bo to nie jest dla każdego z różnych przyczyn.

Może będzie czas, żeby to rozwinąć.

Natomiast to jest najczęściej leczenie skutku choroby, jak dla mnie.

Czyli na chwilę mamy spokój, ale to zaraz wróci, bo nic poza tym się nie zmieniło, poza podaniem leku.

Czyli cały czas biomechanika jest zła, jest naderwane ścięgno, które generuje stan zapalny, więc to za chwilę wróci, jak tylko steryl przestanie działać.

Jest zwapnienie w ścięgnie, które również generuje ten stan zapalny, ono ciągle przeszkadza, ono daje ciągle konflikt podbarkowy i to będzie znowuż to samo, pytanie tylko kiedy, no bo dlaczego jest tak, że no jest, nie wiem, pani X steryt pomógł na dwa lata, a pani Y na dwa tygodnie, a jednostki chorobowe powiedzmy, że były takie same, czyli zapalenie karetki podbarkowej, cokolwiek to znaczy, nie?

No więc jeżeli to jest samo zapalenie kaletki, przewlekle leczone, nic więcej tam nie ma, powiedzmy, że przyglądaliśmy się temu, sprawdziliśmy w badaniach, nie ma żadnego problemu strukturalnego, wszystkie ścięgna są całe, nie ma żadnego konfliktu, jest tylko pogrubiona, zapalona kaletka z błoną mężów.

Okej, możemy pomyśleć o stereoterapii, jeżeli leki doustne nie zadziałały.

No bo kolejnym stopniem to jest ewentualnie wycięcie tej kaletki.

I są też i tacy pacjenci.

No ale leczymy, problemem jest sama kaletka.

Natomiast jeżeli tam jest naderwane ściągno, jeżeli tam jest ciągle zła biomechanika albo już zmiany zwyrodnieniowe, które generują to zapalenie, no to ten steryl pomoże na chwilę albo nie pomoże wcale.

To żebyśmy jeszcze tylko doprecyzowali.

Kiedy mówimy o blokadzie, to mówimy o substancji, która działa przeciwzapalnie i przeciwbólowo.

Także to są te skróty myślowe.

Tylko ja to na przykład robię maksymalnie dwa razy.

I za drugim razem, jeżeli pomogło chociażby za pierwszym na trochę, czyli kilka miesięcy powiedzmy.

Natomiast jeżeli nie, jeżeli poprawa jest żadna, to znaczy, że to chyba nie jest terapia dla tego pacjenta.

Trzeba przyjrzeć się jeszcze raz, zweryfikować badania, zlecić je ponownie, zobaczyć i jednak może coś innego tutaj w tym przypadku.

Więc to jest powiedzmy druga linia leczenia, którą można wykorzystać.

No a jeszcze mamy szereg dalej, więc pewnie zaraz zaczniemy rozmawiać o różnych osoczach bogatopłytkowych, o jakimś kwasie hialurnowym.

Nie wiem, może to było twoje kolejne pytanie, to możemy od razu przejść.

Komórki macierzyste, do takich rzeczy też dotarłem.

Tak jest, to wszystko to są komórki macierzyste, bo to był jeden taki worek przed laty rzucany, więc wszystkie PRP, czyli tak zwane osocze bogatopłytkowe, to były też rzekome komórki macierzyste, to absolutnie nie do końca tak.

Więc kiedy ewentualnie byśmy je stosowali?

Czyli mamy problem, ból, zapalenie wynikające z jakiegoś niewielkiego uszkodzenia śniegna.

Mamy do czynienia z pacjentem, który...

który raczej jest zwyym szarym pracownikiem biurowym.

Czyli myślimy tutaj nikogo nie obrażając.

Oczywiście myślimy o osobie, która wstaje rano, idzie do pracy, wraca do domu i koniec.

Tyle jest jego aktywności codziennej.

No ale gdzieś tam przy pracach domowych się nadwyrężył, coś przeciążył, coś delikatnie strzeliło, tamtej pory przeszkadza.

Robimy diagnostykę, mamy częściowo uszkodzenie śniegna.

Nie przeszkadza mu to na co dzień, poza tym, że boli.

Zakresy ruchu są pełne.

On nie ma żadnego problemu z tym, że nie powiem, że do tej pory podnosił na bark 25 kilo, a dzisiaj bierze 22 i jemu to przeszkadza.

no to takie uszkodzone ścięgno możemy pokłócić o leczenie zachowawcze i pomóc mu w gojeniu.

O ile ono jest na swojej normalnej pozycji.

Czyli oderwało się, ale jest bardzo blisko pola przyczepu i gdzieś tam jego resztki w tym miejscu uszkodzenia dochodzą do miejsca przyczepu.

No to wtedy jesteśmy w stanie spróbować stworzyć taką bliznę.

tymi preparatami, które to wygoją albo zmniejszą objawy chociażby.

Tak jest, że ten człowiek nie będzie czuł żadnych objawów.

Liczymy, że to ścięgno się przebuduje, może trochę zabliźni, czyli zniknie problem, wyleczymy całkowicie, ale w większości to jest leczenie przeciwbólowe, nie oszukujmy się.

Rzadko kiedy jesteśmy czymkolwiek w stanie wpłynąć na to, że jakieś uszkodzone ścięgno z entezopatią w barku nam się wygoi.

Chodzi o to, żeby je zaleczyć osobie, która nie potrzebuje go w takim stopniu jak inny człowiek, który korzysta z tego fizycznie non stop.

Tak, no bo jeżeli mamy pacjenta kolejnego, który zerwał całkowicie stożek albo jedno ścięgno, które się cofnęło, już nie jest w miejscu, gdzie się jest w stanie przyczepić, to cokolwiek ja tam nie podam, to to się nie wygoi.

No bo pacjent na przykład może nie chcieć się zoperować, a zakres ruchu ma taki, że jest wystarczający dla niego.

No to wtedy ja działam tym preparatem tylko i wyłącznie przeciwbólowo.

bo on znowu nie sprawi, że to ścięgno napełznie i się przyrośnie tam, gdzie powinno być.

Więc też kwestia świadomości, co my chcemy osiągnąć, jaka ta możliwość leczenia jest.

W większości dla pacjenta największym problemem jest ból.

Dysfunkcja to nie jest tak, że urwiemy mięsień, jedno ścięgno i tej funkcji nie będzie.

W większości tak jest, ale jest duże grono pacjentów, gdzie na przykład, no zaledwie wczoraj miałem takiego pacjenta na stole operacyjnym, całkowicie urwane jednościę, on ma pełne zakresy ruchu.

Poza tym to jest pierwszy etap po uszkodzeniu, gdzie ta funkcja jeszcze jest dobra, ale ona gdzieś tam stopniowo może nam słabnąć.

Więc teraz jest dobrze, a potem może już nie być tak kolorowo.

Cokolwiek ja nie podam, to nie utrzyma elastyczności tego ścięgna.

A jak się ścięgno już zerwie, to mięsień się obkurcza, on traci, no bo on nie przewodzi, nie przewodzi ruchu energii, w związku z tym nie ma po co tam istnieć, więc zaczyna zanikać.

Nieużywane zanika.

No i potem, chociażbym ja go doszł po jakimś czasie, no to on już jest stłuszczały, więc on już funkcji nie odzyska.

Tylko, że wtedy już mówimy o przeciwbólowym działaniu, leczeniu operacyjnym.

Jasne, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Ale powiedziałeś o tych kwestiach zabiegów.

To jest też niezwykle ciekawe i to jest też istotna część twojej pracy, umówmy się.

Czy ty mógłbyś powiedzieć, jakie są takie najczęściej wykonywane zabiegi operacyjne przez ciebie?

Albo jeżeli to jest zbyt ogólne i mało trafne pytanie, to ja zapytam może inaczej.

Oto też bardzo często pojawia się w wyszukiwarce artroskopia barku.

Bardzo często mówimy już o zabiegu.

Mógłbyś trochę nam przybliżyć tę przestrzeń?

No to to jest takie leczenie mało inwazyjne.

Ja w większości leczę artroskopowo, poza przypadkami, kiedy trzeba otworzyć.

To jest mało inwazyjne, czyli z niewielkich kilku nacięć wkładamy optykę i narzędzia do stawu i wszystko dzieje się w środku.

Nic nie jest otwierane, nie zaglądamy do środka w sposób taki obszerny.

służy nam do leczenia praktycznie każdego schorzenia w stawie ramiennym, poza oczywistą, czyli poza endoprotezą, bo inaczej się jej włożyć nie da.

Natomiast jesteśmy w stanie zrobić wszystko, bo to jest odczyszczenie kaletki podbarkowej, odszycia ścięgien stożka rotatorów przez jakieś transfery mięśniowe na przykład.

po stabilizację, nie tylko na tkankach miękkich, czyli na obrąbku, który gdzieś jest taką uszczelką dla stawu, że jak mamy niestabilność, bo się bark zwichnie, uszkodzi się obrąbek, to go doszywamy.

No ale też są niestabilności kostne, czyli urwało się fragment panewki, bark się zwicha albo wytarło się przez lata, więc trzeba dołożyć tam kawałek kości.

I to też jesteśmy w stanie zrobić artroskopowo, bo są szerokie techniki operacyjne artroskopowe i w większości teraz wszystko robi się w ten sposób.

Dobra, to skoro jesteśmy przy zabiegach, to ja też w toku szykowania się do naszej rozmowy trafiłem na tak zwany balonik podbarkowy.

Zapewne dla większości słuchaczy brzmi to dość tajemniczo, dla mnie również brzmiało dość tajemniczo.

Czy my to możemy rozszyfrować, powiedzieć na czym to polega i kiedy taki balonik jest stosowany?

Tak, to jest właśnie zrobienie przestrzeni pod barkiem, czyli na przykład mamy pacjenta, który...

Ma uszkodzony stożek, co sprawia, że głowa kości ramiennej nie ma tego naturalnego tkankowego oporu i ona zaczyna uciskać na strukturę, która jest wyżej, czyli na wyrostek barkowy.

Jest to pacjent, który nie decydowałby się na endoprotezę, bo ten bark już jest tak zniszczony.

Więc co można zrobić, żeby temu pacjentowi ulżyć?

Nie pomogło sterydoterapia, nie pomagają leki doustne.

Najczęściej jest to pacjent, który przewlekle nie może ich przyjmować z różnych powodów internistycznych na przykład.

No więc jak możemy pomóc?

I jest to drobny zabieg artoskopowy, gdzie w zasadzie z jednego, dwóch portali wkłada się ten balonik, napełnia go płynem i on sprowadza głowę na dół.

Daje taką naturalną poduszeczkę pod wyrostkiem barkowym, żeby zabrać ból.

inwazyjne rozwiązanie dla osoby, która nie decyduje się na dedykowane zaopatrzenie jednostki chorobowej, czyli zmian zwrotnieniowych powiedzmy.

Zakładam, że to tak jak każda inna dziedzina medycyny cały czas się rozwija.

To, co było 10-15 lat temu jest trochę inne niż to, co jest teraz.

Czy ty widzisz jakieś takie bardzo wyraźne zmiany?

Coś, czego nie wiem, 10 albo 15 lat temu było nie do pomyślenia, a teraz jest częścią twojej regularnej, codziennej pracy?

Sama retroskopia na przykład barku, to jest duży rozwój.

Szukam takich trochę, wiesz, jakby nowinek i ciekawostek z tej przestrzeni.

W większości było tak, że stoczek rotatorów operowało się na otwarto, czyli wszystko na wierzchu.

Natomiast ktoś pomyślał, a jakby jednak tego nie otwierać.

Także to jest kwestia rozwoju na zasadzie budowania umiejętności głównie manualnych i pod tym kątem opracowania technik, które zdadzą się w jak najmniejszym środowisku.

Na przykład technika stabilizacji kostnej barku, tak zwane laterge, czyli dokładamy fragment kostny do panewki, żeby zwiększyć jej objętość, żeby się bark nie zwichał.

Ten fragment kostyń się pobiera skądś?

Tak, najczęściej jest wrostka kluczego, który jest tuż obok i to jest taka dedykowana laterze, a jest jeszcze tak zwany bone block, czyli koncepcja ta sama, ale bierzemy wolną kość, może być od dawcy, może być z talerza kości biodrowej od pacjenta i fiksujemy ją.

W zasadzie tak samo, tylko tyle, że w laterze tam jest jeszcze kwestia już taka bardzo techniczna, że przekładamy to z jednym ze ścięgien, który jeszcze daje taką stabilizację dynamiczną.

To jest zwykłe przełożenie kostki, takiej samej w sobie, no to tej dynamiki tam nie ma dodatkowej.

Ja na przykład robię to na otwarte.

Ale mam kolegów, którzy robią to już tylko artroskopowo.

Bo to jest wygodniejsze, bo pacjent ma mniejszą bliznę.

Wyniki są takie same, więc to jest kwestia tylko manualna.

Kwestia manualna, kwestia tego, jak wykonuje to lekarz, a z punktu widzenia takiej rekonwalescencji, długości tego procesu, on jest podobny?

Podobny.

To się nie zmienia, to musi się wygoić.

Także zakresy ruchu prowadzenia są bardzo podobne.

No to mieliśmy taki przykład takiej bardzo, bardzo wysokiej medycyny.

Natomiast zastanawiam się, gdybyś ty mógł tak jeszcze podać naszym słuchaczom swojej perspektywy, jakąś jedną złotą radę, taką na całe życie, niezależnie od metryki.

Coś, co byłoby taką receptą dla zdrowia barków, albo przynajmniej pierwiastkiem, który trochę by do tego dołożył.

Co by to było?

Kiedyś było takie powiedzenie, jak jeszcze trenowałem jeden sport, który już chyba poszedł w zapomnienie.

Trzeba uważać po prostu, niczego tak na dobrą sprawę nie bagatelizować, bo coś co na początek może nie wydawać się problemem, potem może urosnąć do takiej skali jak np.

w barku zamrożonym, że leczymy przez długie miesiące.

No i to też jest ciągle, czy to już jestem tak namolny, że już teraz przeszedłem do lekarza, a uraz był dwa dni temu, czy jednak przegapiłem, bo to było cztery miesiące temu i teraz to już nie mogę spać.

To już każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, raczej którym typem pacjenta jest.

Żaden z nich nie jest złym typem.

To też kwestia osobowości, podejścia do tego, co potrzebuje, jak bardzo jest zapracowany, co mu przeszkadza, różnie.

Nie ma takiej złotej recepty.

Nie ma złotej recepty.

Ale bardzo dużo ciekawych takich informacji.

Ja nie ukrywam, że ta fraza, problem z barkiem, boli mnie bark, jest bardzo, bardzo często googlowana, bardzo często się jej szuka.

Sprawdzałem to tutaj przed naszą rozmową, szykując się do naszego spotkania.

Jestem przekonany, że to, co tutaj dzisiaj padło,

też trochę poszerzy horyzonty ludzi, bo my bardzo często widzimy jeden punkt, widzimy coś tak dwukolorowe, albo coś jest czarne, albo coś jest białe.

Bardzo często też myślimy, że jest na to szybkie, proste rozwiązanie.

Natomiast to, co tutaj dzisiaj padło z Twoich ust, pokazuje, że tam jest spektrum barw i często na tak prosto zadane pytanie nie ma takiej prostej odpowiedzi, którą można byłoby zaaplikować.

zachęcić naszych słuchaczy i widzów do tego, żeby trochę bardziej te tematy zgłębiać.

Powiedz nam proszę jeszcze, gdzie można ciebie znaleźć, gdyby ktoś chciał skorzystać z twojej wiedzy medycznej, z twoich umiejętności chirurgicznych na przykład, albo diagnostycznych?

Pracuję w takiej klinice, Miraj Klinik to się nazywa.

No a w kwestiach urazowych wciąż w Szpitalu Czerniakowskim, więc gdzieś tam na Ostrem Dużurze możemy się spotkać.

Ja mam nadzieję również, drodzy państwo, że tej przyjemności na Ostrem Dużurze nie będziecie mieć.

Wprawdzie zapamiętuje się to chyba na całe życie, ale nie wiem, czy w dobrych barwach.

Bywa zupełnie równie.

To zależy, jaki jest finał historii poszczególnej.

Drodzy państwo, moim i waszym gościem był Bartosz Dominik.

Podcast sieci fitness CityFit.