Mentionsy
"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)
Sezon grzewczy, płatna miłość kotłowniach centralnego ogrzewania i Wampir, uprowadzający radomskie nierządnice. Oto opowieść o operacji o kryptonimie „Jolka” prowadzonej przez radomską milicję w latach 70.
Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij:
https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe
Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/jolka-i-wampir
Muzyka:
Purple Planet Music - Lazy Days
Creep - Emmit Fenn
Szukaj w treści odcinka
Szczerze mówiąc, nie wiem skąd się wzięły żarty z Radomia.
były składane po upływie wielu miesięcy od momentu zaginięcia.
Halina.
Halina miała jednak dzieci, dwoje z nich zostawiła pod opieką koleżanki, oprócz tej dwójki miała jeszcze dwoje innych dzieci, które mieszkały w tamtym czasie w domu dziecka.
I być może w tej sprawie nikt już by nic nie zrobił, ale nadszedł kolejny sezon grzewczy i radomska milicja zaczęła otrzymywać kolejne zgłoszenia.
Zaginiona numer dwa.
Janina A. pseudonim Jolka.
Janina, lepiej znana jako Jolka, miała 25 lat i była dobrze znana wśród palaczy pracujących w okolicznych kotłowniach centralnego ogrzewania.
Umilała im nocne zmiany swoimi usługami, aż pewnego dnia zniknęła.
Zostawiła kilkuletnie dziecko, z którym mieszkała w mieszkaniu swojego ojczyma.
Ojciec dziecka niespecjalnie się poczuwał dołożenia na jego utrzymanie, pomimo kilku spraw w sądzie, które mu wytaczała.
Jolka była dobrze znana również w środowisku radomskich prostytutek, utrzymywała koleżeńskie kontakty z wieloma paniami parającymi się tą profesją i właśnie jedna z koleżanek widziała ją jako ostatnia.
Wracając do Janiny, to ostatni raz była widziana właśnie przy ulicy Słowackiego w kamienicy oddalonej o kilka numerów od kina Odeon 19 listopada 1970 roku.
Zarobiła 35 złotych 20 groszy, czyli wyglądało na to, że pewnie z raz albo dwa w tej pracy była.
a przynajmniej był tam jakiś podpis na tym odcinku, co by oznaczało, że jeszcze na początku grudnia kobieta żyła.
Ta wypłata została odebrana już po tym, jak siostrzenica Janiny zgłosiła jej zaginięcie, a zrobiła to 30 listopada 1970 roku, czyli stosunkowo szybko.
Irena.
Także przez grubo ponad rok nikt o Irenie nie słyszał, nie widział jej i nie zgłosił jej zaginięcia.
W tym przypadku również ostatecznie na milicję zgłosiła się siostra zaginionej, no i wyglądało na to, że Irena była...
Irena w chwili zaginięcia miała 42 lata.
Prawdopodobnie był to mundur lotnika.
Elżbieta.
Towarzyszyła jej koleżanka z pracy Krystyna.
Ciemno, zimno, każdy się spieszy do domu, no ale trzeba to trzeba.
Elżbieta specjalnie po to przyjechała tego dnia do Radomia.
Elżbieta miała 31 lat, była wdową i żadnej innej pracy nie wykonywała.
Elżbieta była niską kobietą przy kości, miała krótkie blond włosy, które tapirowała sobie w taki hełm, jak to kiedyś czesały się wszystkie nauczycielki i prostytutki z Radomia.
Koło godziny 23 Elżbiecie udało się znaleźć klienta.
Wynegocjowali warunki, czego świadkiem była Krystyna.
W kotłowni na 1 maja Elżbieta miała zaprzyjaźnionego palacza Stefana, do którego często chodziła.
Zaginięcie Elżbiety w kwietniu 1971 roku zgłosiła jej siostra.
Krystyna stała się więc cennym świadkiem nie tylko w sprawie Elżbiety, ale także kilku innych zaginionych kobiet, w tym Janiny P. Zaginiona numer 5.
Po zakończeniu uroczystości urządziły sobie stypę, podczas której pijąc wódkę wspominały biednego Czesława.
Wódka się skończyła, panie się rozeszły, niedługo miał się skończyć sezon grzewczy, a Janiny więcej nie widziano.
Siostra Janiny usłyszała od jednej z jej koleżanek z branży, konkretnie od wspomnianej już przy poprzednim zaginięciu Krystyny.
Krystyna po pewnym czasie wyszła, ale kiedy się oddalała, wydawało jej się, że słyszy krzyk Janiny.
Ale teraz, skoro Janiny nie było od tamtej pory, skoro od tamtej pory nikt jej nie widział, no to może miało to jakieś znaczenie.
Marianna.
W Radomiu nie miała żadnego stałego miejsca zameldowania.
Nie rządem trudniła się od kilkunastu lat, nikogo nie miała i nikogo specjalnie nie interesowała.
Później udało się jeszcze ustalić, że ostatni ślad Marianna zostawiła po sobie w radomskiej izbie wytrzeźwień, do której została przyprowadzona w nocy z 11 na 12 lutego 1971 roku, no i tam już ślad się po niej urywa.
Zasadniczy problem stanowił fakt, że nigdzie nie było ciał, nie znaleziono żadnych śladów walki, krwi i innych śladów, które by świadczyły o tym, że kobiety zostały zaatakowane, że w ogóle doszło tu do jakiegokolwiek przestępstwa.
Nie można było nawet z całą pewnością stwierdzić, że nie żyły, a co dopiero, że padły ofiarą morderstwa.
Jak zeznała Kazimiera J., to jest siostra Janiny A., w celach uprawiania nierządu wyjeżdżała ona do Białobrzeg, Skarżyska, Lublina i Warszawy.
Sześć osób w ciągu półtora roku, większość z nich miała dzieci i tymi dziećmi się interesowała.
Janiny P. też teoretycznie nic specjalnie nie trzymało w Radomiu, ale ona z kolei była już w takim wieku, że gdyby miała tendencję do takich podróży, to by się ona raczej już ujawniła wcześniej.
Może nie były to idealne scenariusze, no ale nie były to takie totalnie zaniedbane, bezdomne osoby, którym już nic nie zostało i które się odwróciły całkowicie od społeczeństwa.
Zaginięcia nie odbiły się w mieście szerokim echem, nie był to żaden głośny temat, nawet w świadku radomskich prostytutek nie wywołał wielkiego poruszenia.
Część kobiet słyszała jakieś pojedyncze informacje, ale zwykle tylko o jednym z zaginięć, nie o tym, że jest to jakaś cała sytuacja.
Bo milicja na wczesnym etapie śledztwa założyła, że kobiety mogły zostać zamordowane przez nieznanego sprawcę, a następnie ich ciała spalono w jednej z kotłowni centralnego ogrzewania na terenie Radomia.
Jak słyszycie, świat erotycznych uciech PRL-u był równie siermiężny, co cała ta epoka.
Raczej miały wspólnych znajomych, o co w takim środowisku nie trudno, albo znały się ze słyszenia, może niektóre z widzenia.
Czyli innymi słowy mógł to być prawie każdy mężczyzna.
W Radomiu rozpoczęło się więc polowanie na wampira.
Jan O. został aresztowany w związku z zaginięciem Janiny A., czyli Jolki.
Wśród palaczy, którzy stali się obiektem zainteresowania milicji, znalazł się ów Stefan, z którym przyjaźniła się Elżbieta.
Nawet gdyby w tych piecach rzeczywiście spalono zwłoki, to kiedy milicja dokonywała tych oględzin, to od ich zaginięcia minęły już przynajmniej dwa lata.
Także gdyby morderca zrobił faktycznie to, co podejrzewali go milicjanci, no to byłaby to praktycznie zbrodnia doskonała.
takie pytania.
miejscu zamieszkania.
Wśród kobiet, które u niego często bywały była Janina A, czyli Jolka.
A że do tego wszystkiego jeszcze płacił, no to był uważany za dobrego klienta.
Koleżankom powiedziała, że dostała to wszystko od niejakiego obywatela S. Był to mężczyzna, który ze środowiskiem radomskich prostytutek dobrze się znał i przyprowadzał kobiety do swojego mieszkania i wśród tych kobiet była też Jolka.
Krystyna, muszę to powiedzieć, była córką Alfonsa.
Nie z profesji, tylko z imienia.
Groziła też, że wrzuci swoje półroczne dziecko do pieca.
Także ostatecznie mężczyzna z ulgą poszedł do więzienia.
Jako, że urodziła się w 1936 roku, no to można zrozumieć do pewnego stopnia.
Wojna doświadczyła Krystynę bardzo boleśnie, jej rodzice zostali zamordowani w obozie koncentracyjnym w czasie wojny, także Krystyna wychowywała się w domu dziecka, no a te domy dziecka w latach 40-tych i 50-tych, no to umówmy się, nie były dobre miejsca.
Za ten wynajem, jeśli się pojawiały jakieś problemy z płatnościami, za skorzystanie z jej mieszkania stawała się agresywna.
Jako, że Krystyna nikomu się z niczego nie zwierzała, to oczywiście o swojej relacji z Józefem też nikomu nie opowiadała.
No ale była.
I między innymi właśnie jej zeznania doprowadziły do skazania Krystyny na rok więzienia.
Krystyna uważała, że nie wystarczy, żeby Marianna płaciła jej za mieszkanie, tylko chciała dodatkowo pobierać procent też od każdego klienta.
A ponieważ lokatorka się na to nie zgadzała, no to ostatecznie ją wyrzuciła.
O tym, że z Elżbietą, czyli zaginioną numer 4, znały się, no to już wiadomo, od samego początku i od początku Krystyna była głównym świadkiem tego zaginięcia.
Dokładnie wiedziała, kto to był, podobnie zresztą jak sama Elżbieta, która też wielokrotnie go u Krystyny widywała.
Kiedy milicja zaczęła się skupiać na nim i jego dwóch kolegach, na Jow zaczęły wychodzić kolejne informacje i wyglądało na to, że sprawa o kryptonimie Jolka zmierza do rozwiązania.
Systematycznie wprowadzała się w stan zamroczenia alkoholowego oraz nosiła się z zamiarem wypełnienia samobójstwa.
Ostatnie odcinki
-
"JOLKA" I WAMPIR [2/2]: Wyznania nositorby (1970)
23.01.2026 07:00
-
"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)
22.01.2026 19:00
-
Krzyki zza ściany (Szklarska Poręba 1983)
30.12.2025 19:30
-
Wampir z Tarnowskich Gór (1981)
15.12.2025 17:00
-
Zapomniana rodzina (Wawrzeńczyce)
01.11.2025 17:00
-
KRYMINALNA HISTORIA POLSKI: Zabójcza pomarańcza...
21.10.2025 18:00
-
Szybcy i wściekli. Najgłośniejszy pościg PRL (1...
24.09.2025 16:00
-
Tajemnica mirowskiej studni (Okleśna 1971)
22.08.2025 17:00
-
TAJEMNICE WANDERERA [2/2]: Fałszywy milicjant (...
07.07.2025 06:00
-
TAJEMNICE WANDERERA [1/2]: Lichtarz szewca Katz...
06.07.2025 16:00