Mentionsy
"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)
Sezon grzewczy, płatna miłość kotłowniach centralnego ogrzewania i Wampir, uprowadzający radomskie nierządnice. Oto opowieść o operacji o kryptonimie „Jolka” prowadzonej przez radomską milicję w latach 70.
Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij:
https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe
Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/jolka-i-wampir
Muzyka:
Purple Planet Music - Lazy Days
Creep - Emmit Fenn
Szukaj w treści odcinka
I żeby uporządkować te zdarzenia i przybliżyć każdą z tych sytuacji, opowiem Wam teraz o 6 z tych kobiet w takiej kolejności, w jakiej milicja dowiadywała się o ich zaginięciach, co nie jest tożsame z kolejnością, w jakiej zaginęły.
Później już na dalszym etapie milicja dowiedziała się o jeszcze jednej zaginionej, ale w tych dokumentach, do których ja miałam dostęp, ona jest tylko wspominana bez żadnych dodatkowych informacji.
Pierwsze zawiadomienie milicja otrzymała 10 marca 1970 roku, niemal miesiąc po tym jak po raz ostatni widziano 40-letnią Halinę.
I być może w tej sprawie nikt już by nic nie zrobił, ale nadszedł kolejny sezon grzewczy i radomska milicja zaczęła otrzymywać kolejne zgłoszenia.
No i w przypadku Jolki też niewiele udało się ustalić, chociaż milicja badała kwestię tego, czy ona sama odebrała te pieniądze z wypłaty, czy ktoś to zrobił, to ostatecznie nic więcej nie udało się na ten temat dowiedzieć.
Za każdym razem miało wiele miesięcy od zgłoszenia, zanim milicja w ogóle zajęła się sprawą.
O tym, że zaginęła milicja dowiedziała się od jej kuzyna Zenona 14 kwietnia 1971 roku.
Milicja dowiedziała się o jej zniknięciu dopiero jakiś rok później od kobiet przepytywanych na okoliczność pozostałych zaginięć.
Trochę czasu minęło, więc zanim ktoś się na poważnie zainteresował tymi zaginięciami, co niestety jest standardem, kiedy ofiarami są osoby z marginesu społecznego, ale ostatecznie trzeba powiedzieć, milicja i prokuratura naprawdę się do tej sprawy przyłożyły.
Także milicjanci z komendy wojewódzkiej mieli trochę takie mieszane uczucia, kiedy nagle im tu radą wyskoczył z pomysłem, że u nich też może grasować wampir.
Bo milicja na wczesnym etapie śledztwa założyła, że kobiety mogły zostać zamordowane przez nieznanego sprawcę, a następnie ich ciała spalono w jednej z kotłowni centralnego ogrzewania na terenie Radomia.
Jak już zauważyliście, pewnie jak zauważyła milicja, do wszystkich zaginięć doszło właśnie w okresie jesienno-zimowym, czyli w sezonie grzewczym, a kotłownie centralnego ogrzewania były, jak się okazuje, powszechnie wykorzystywane do uprawiania nierządu w okresie zimowym w Radomiu.
Podczas rozmów z radomskimi paniami lekkich obyczajów milicjanci trafili na kilka interesujących informacji.
No i milicja musiała to sprawdzić, no ale mogło się też okazać, że hipoteza, że do wszystkich sześciu zaginięć doszło za sprawą tej samej osoby się posypie, jeśli uznają Jana Oza sprawcę zabójstwa Jolki i wtedy będzie trzeba te sprawy rozpatrywać niezależnie od siebie.
W pierwszej kolejności należało zweryfikować, czy w ogóle możliwe było spalenie ciał w tych piecach, w jaki sposób można to było zrobić, czy zostałyby po tym jakieś ślady, a że tu już milicja miała kilka konkretnych adresów w kotłowni, no to nic nie stało na przeszkodzie, żeby je poddać oględzinom.
Milicja ustaliła też w jakiej temperaturze dochodzi do spopielania zwłoki, jakie związki chemiczne wytwarzają się w żużlu po spaleniu ciał.
Nawet gdyby w tych piecach rzeczywiście spalono zwłoki, to kiedy milicja dokonywała tych oględzin, to od ich zaginięcia minęły już przynajmniej dwa lata.
Także gdyby morderca zrobił faktycznie to, co podejrzewali go milicjanci, no to byłaby to praktycznie zbrodnia doskonała.
Podczas rozmów z kolejnymi paniami z branży, które znały zaginione kobiety, powtarzało się kilka nazwisk, które zainteresowały milicjantów i jednym z nich był Jan K., który miał mieszkanie przy ulicy Dalekiej w Radomiu,
Milicja miała do przesłuchania kilkadziesiąt osób, z czego sporą część stanowiły osoby właśnie z marginesu społecznego, które albo nie miały stałego miejsca zamieszkania, albo często ich w tym miejscu zamieszkania nie było, albo nie szczególnie miały ochoty na kontakty z milicją, więc unikały takich spotkań.
Aż milicjanci zaczęli otrzymywać informacje, które kazały im przyjrzeć się dokładnie osobie, która w tym śledztwie była od samego początku, która była źródłem wielu informacji o zaginionych kobietach i ich klientach, a tą osobą była Krystyna, ta sama, która towarzyszyła Elżbiecie wtedy, kiedy ta była widziana po raz ostatni.
Kiedy milicja zaczęła się skupiać na nim i jego dwóch kolegach, na Jow zaczęły wychodzić kolejne informacje i wyglądało na to, że sprawa o kryptonimie Jolka zmierza do rozwiązania.
To na pewno nie zmniejszyło podejrzeń, jakie wobec niej żywiła milicja, ale o tym, do czego to wszystko doprowadziło, jak te historie miały się połączyć w jedną, usłyszycie już w drugiej części tego odcinka, części, która na kanale pojawi się już jutro o godzinie 8 rano, także zapraszam na kolejny odcinek Zbroni Prowidzjonalnych.
Ostatnie odcinki
-
"JOLKA" I WAMPIR [2/2]: Wyznania nositorby (1970)
23.01.2026 07:00
-
"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)
22.01.2026 19:00
-
Krzyki zza ściany (Szklarska Poręba 1983)
30.12.2025 19:30
-
Wampir z Tarnowskich Gór (1981)
15.12.2025 17:00
-
Zapomniana rodzina (Wawrzeńczyce)
01.11.2025 17:00
-
KRYMINALNA HISTORIA POLSKI: Zabójcza pomarańcza...
21.10.2025 18:00
-
Szybcy i wściekli. Najgłośniejszy pościg PRL (1...
24.09.2025 16:00
-
Tajemnica mirowskiej studni (Okleśna 1971)
22.08.2025 17:00
-
TAJEMNICE WANDERERA [2/2]: Fałszywy milicjant (...
07.07.2025 06:00
-
TAJEMNICE WANDERERA [1/2]: Lichtarz szewca Katz...
06.07.2025 16:00