Mentionsy

Zbrodnie Prowincjonalne
Zbrodnie Prowincjonalne
22.01.2026 19:00

"JOLKA" I WAMPIR [1/2]: Sezon grzewczy (1970)

Sezon grzewczy, płatna miłość kotłowniach centralnego ogrzewania i Wampir, uprowadzający radomskie nierządnice. Oto opowieść o operacji o kryptonimie „Jolka” prowadzonej przez radomską milicję w latach 70.

Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠

⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠  

Źródła: ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/jolka-i-wampir

Muzyka:

Purple Planet Music - Lazy Days

Creep - Emmit Fenn

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 25 wyników dla "MO"

Ale z jakiegoś powodu, jak coś się dzieje w Radomiu, to się z tego można nabijać, dlatego pomimo, że Radom nie kwalifikuje się zasadniczo do tego, co określamy mianem prowincji, no to jakoś mimo wszystko do tych naszych prowincjonalnych klimatów mi pasuje właśnie z racji tego, w jaki sposób jest postrzegany w naszym kraju, że Radom to takie miasto żart.

były składane po upływie wielu miesięcy od momentu zaginięcia.

Kiedy ruszyło śledztwo o kryptonimie Jolka, była mowa o sześciu zaginionych.

Rodzina nie spieszyła się ze zgłoszeniem jej zaginięcia, no bo wiadomo, nie chcieli jej narobić problemów.

Nie zabrała ze sobą dokumentów ani żadnych osobistych drobiazgów, ale tego samego dnia odebrała z Wydziału Opieki Społecznej zapomogę w wysokości 700 zł.

Tak jej przypływ gotówki dawał oczywiście pewne możliwości, co tym bardziej sprawiało, że bliscy nie chcieli od razu zawiadamiać milicji.

I być może w tej sprawie nikt już by nic nie zrobił, ale nadszedł kolejny sezon grzewczy i radomska milicja zaczęła otrzymywać kolejne zgłoszenia.

Ojciec dziecka niespecjalnie się poczuwał dołożenia na jego utrzymanie, pomimo kilku spraw w sądzie, które mu wytaczała.

W momencie uruchomienia w 1967 roku kino było największym i najnowocześniejszym kinem w ówczesnym województwie kieleckim.

Natomiast nie wiadomo, czy to faktycznie ona pokwitowała, czy na przykład ktoś z kadr zobaczył, że nie było jej w pracy od dwóch czy trzech tygodni, nie stawiła się po wypłatę, więc po cichu odebrał ją sobie zamiast niej i sfałszował jej podpis.

Nie było to niemożliwe w tamtych czasach.

Może też odebrał tę wypłatę ktoś, kto wcześniej zrobił kobiecie krzywdę.

Chociaż wiadomo, że w przypadku zaginięć kluczowe są pierwsze godziny, pierwsze trzy doby tak naprawdę, bo później już ustalenie ostatnich kroków zaginionej osoby staje się praktycznie niemożliwe.

Jeśli komuś się wydawało, że bliscy Haliny długo czekali ze zgłoszeniem jej zaginięcia, to co dopiero powiedzieć o bliskich Ireny, o której zaginięciu milicję poinformowano 4 stycznia 1971 roku, po tym jak ostatni raz widziano kobietę 16 października 1969 roku.

Personalia tego mężczyzny pozostawały nieznane, wiadomo o nim tyle, że miał na sobie ciemną jesionkę, jak pewnie każdy w Radomiu o tej porze roku.

Kobieta nie mówiła też, dokąd się wybierali, poza tym, że na miasto, co mogło znaczyć wszystko.

Wielu palaczy było klientami prostytutek, ale niektórzy z nich też udostępniali im pomieszczenia na terenie kotłowni, w których pracowali, żeby mogły tam chodzić z klientami.

Zwykle to był taki handel wymienny, kobiety korzystały z ich kotłowni, a w zamian palacze mogli skorzystać z nich.

Ustalenie ostatnich kroków kobiety było już praktycznie niemożliwe.

nie kontaktując się z rodziną, no to może tak, ale jeśli zostałyby uprowadzone, zamordowane, no to niewiele mogłoby to pomóc przy szukaniu sprawcy.

i która widziała towarzyszącego jej mężczyznę, który potencjalnie mógł stać za jej zniknięciem, a może także za zniknięciem innych kobiet.

W tamtym momencie nie przejęła się tym zbytnio, takie krzyki nie były niczym niespotykanym w podobnych okolicznościach.

Ale teraz, skoro Janiny nie było od tamtej pory, skoro od tamtej pory nikt jej nie widział, no to może miało to jakieś znaczenie.

Czy tam dotarła, czy nie, tego nie wiadomo.

Nie wiadomo nawet dokładnie, jaki to był dzień.