Mentionsy

Karolina Sobańska
20.10.2025 05:00

jak jeść: gotując dla przyjaciół w USA / Mariusz Mac



„Jak jeść” to cykl rozmów Karoliny Sobańskiej z ludźmi, którzy żyją jedzeniem — restauratorami, kucharzami, cukiernikami i smakoszami. Wspólnie odkrywają kulinarne destynacje, do których warto wracać, i smaki, które budzą emocje. To podróż przez kuchnie świata widziana oczami tych, którzy naprawdę wiedzą… jak jeść.


Gościem odcinka jest Mariusz Mac / https://www.instagram.com/mariuszmac


Bądź na bieżąco :) 

www.instagram.com/KarolinaSobanska⁠⁠

⁠⁠www.karolinasobanska.com⁠⁠  


Współpraca: [email protected]


00:00:00 intro

00:05:03 odtwarzanie sentymentalnych smaków

00:13:44 jak wyglądają wyjazdy Mariusza?

00:21:06 lokalność i sezonowość

00:28:25 japonia

00:35:27 Los Angeles

00:49:51 Nowy Jork

00:55:30 amerykańska innowacyjność i inspiracje

01:02:23 Lizbona i Kopenhaga

01:09:07 wymarzona destynacja do zamieszkania

01:11:30 o albumie kulinarnym "1991"

01:12:43 podsumowanie


Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 27 wyników dla "Air One"

Znaczy ja myślę sobie, że jak ktoś stwierdza zróbmy obiad i deser w jednym, żeby nie trzeba było dużo gotować i wykorzystać te składniki, które mamy, a jednocześnie wszystkie rzeczy są pyszne, ale wiesz, pomyśl sobie, że nie wiem, jakieś tam chicken and waffles albo pankejki z syropem klonowym i z bekonem i z masłem.

Myślę, że tak jakby popatrzeć na mojej mamy i mojej babci kuchnię, to jak one gotowały kiedyś, jak na to patrzyłem, to wszystko było takie dosyć mocno okraszone czymś zawsze.

To była taka głębia smaku, wyważenie pomiędzy tłustością, a chudością, słodkością, a słonością i tym takim jakimś okraszeniem, jakąś teksturą inną, nie tylko miękką, ale często też dodatkowo chrupiącą i one to po prostu tak jakby w naturze łączyły, więc ja to tak znam, jakby to było po prostu we krwi chyba.

Tak samo jak to słodkie ze słonym, czy robienie dania tak, żeby ono trochę było niedosolone lub lekko słodkawe, a na końcu skontrastowanie go z czymś z górym, co będzie po prostu bardziej słone i może kwaśno-słodko-słone, co daje ostatecznie taki jakby efekt, że jak ktoś to je,

No, myślę, że głównie jak ktoś poleca mi jakieś konkretne miejsca, albo ja na nie natrafiam, no w tym przypadku tej Japonii to było polecone przez takiego znajomego Japończyka, a potem na bieżąco będąc tam robię jakby research i robię sobie mapę i zaznaczam te punkty i wybieram to, co chcę zobaczyć.

Zwłaszcza jeżeli szukamy niedrogo organic produktów, które są bio, mają naprawdę jakby, to jest dla mnie raj, jak tam wchodzę, bo mam cały tylko rejon jakby warzyw, które są bio i one nie są drogie, bo Stany mają to o wiele bardziej zorganizowane niż w Polsce, jeżeli chodzi o...

Jeżeli sobie mogą na to pozwolić, poprzez podróże chociażby do Francji, gdzie ta taka sezonowość i lokalność produktów, czyli ten terroir, który się tam u nich nazywa, polega na tym, że wszystko jest związane z jakimś danym rejonem, wszystkie produkty, cebulę, sery, mleko.

po to, żeby uzyskać temperaturę ciała podobną w tej kawałku ryby z ryżem i 37 stopni i żeby to sushi wtedy było najbliższą temperaturą zbliżonej do naszego ciała.

W sensie oczywiście mamy yuzu, który jest kwaśny, mamy sosy sojowe, które są słone i głębokie w smaku, ale mamy też bardzo podstawowy ryż.

są misternie wspaniałe i zrobione naprawdę od serca i mają świetne składniki i myślę, że tak jest.

właśnie zamoczonego w jakimś delikatnym bulionie z kawałkiem delikatnej ryby.

I było często jakby połączone z delikatną zupą miso.

Albo z jakimś udonem, który był też w bardzo, bardzo nieintensywnym w smaku bulionie.

I dla mnie teraz, kiedy też moje kubki smakowe są nieco bardziej wyciszone, to myślę, że też te subtelności, o których mówisz, właśnie paradoksalnie bardziej do mnie trafiają.

droga sytuacja, w sensie jakby w LA jest niewiele osób, znaczy nie niewiele, ale jest to raczej koncept bardziej elitarny, kupowanie na farmers markets na co dzień, czy na przykład w niesławnym Air One, którego też jestem ciekawa twoich wrażeń, ale właśnie wracając do pytania, czy bardziej gotujesz, czy knajpy też cię gdzieś tam kręcą?

Te koncepty w LA mają założenia, są bardzo ciekawe i wymyślone bardzo...

I uważam, że Air One w pełni jest jakby, jeżeli chodzi o ich produkty warzywne i tak dalej, organicznym sklepem.

same te warzywa czy owoce, które jemy, umyjemy je z potencjalnych jakichś pestycydów, które możemy wierzyć lub nie, ja nie do końca mam zdanie na ten temat, uważam, że w małych ilościach mogą być zupełnie neutralne i nam nie szkodzić, to oprócz tego warzywa i owoce, które są tak jałowe przez to, że są opryskane i jakby wyczyszczone z tych wszystkich mikroorganizmów, które żyją na skórkach, borówek, nie wiem, czy jakichś pomidorów, czy ogórków,

bardzo wysoko przetworzona, jemy bardzo wysoko przetworzone produkty, kupowane w sklepach czy w knajpach, więc żeby to zbalansować, uważam, że warto jest sięgać jak najczęściej po produkty organiczne, dlatego żeby po prostu budować różnorodność naszej mikrobioty jelitowej, pić dużo kefiru, który jest naprawdę prawdziwym kefirem, jeść borówki, czy truskawki, czy pomidory, które naprawdę są nieopryskane, umyjemy sobie je, może sprawdźmy, czy nie są zgniłe i jemy jak najczęściej.

I jak sobie jeżdżę, nie wiem, czy kojarzysz taką sieciówkę, ona jest hiszpańska, chyba też już teraz jest, znaczy jest już teraz też w Portugalii, to nazywa się Honest Greens.

W Warszawie też zainspirowani Sweet Greens, czy trochę Air One, czy trochę koncepcjami na Bali, które też tam są dostępne w tym klimacie.

Chcesz spróbować, bo wiesz, że one są top, a mam wrażenie, że w LA jednak są bardziej wyspecjalizowani w tej zdrowej kuchni, więc po co jechać do Nowego Jorku i jeść jakąś średnią sałatkę, chociaż one są też świetne sałatki.

Mam wrażenie, że często w nowych, kreatywnych konceptach one są tak pięknie opakowane, że tak jak właśnie powiedziałeś o tym brandingu, o tych etykietach, tam w środku może być naprawdę, mam wrażenie, że ja już wszystko widziałam w LA.

W trakcie naszej drogi widzimy jakieś absurdalne reklamy, nie wiem, napisane w pęcie przez jakiegoś pana i to wszystko powinien ktoś, moim zdaniem, zdecydowanie być objęte ustawą architektoniczną i wywalone w większości rzeczy.

Mamy wysyp piekarni, wysyp cynamonek, wysyp kardamonek i śniadaniowni, których wcześniej się raczej nie otwierało tak dużo.

Bardzo mnie one interesują i jarają.

Myślę, że do takich dziecięcych moich wspomnień z bardzo podstawowych kategorii jedzenia, bo tam jest bardzo dużo makaronów, klusek, zup, bardzo gorących, kipiących zup, czyli idealnych na tę porę roku i sporo kanapek, trochę słodkości, ale to wszystko objawione jest...