Mentionsy

Kryminatorium
19.05.2025 03:00

"Żywego mnie nie wezmą" Jednooki Marian Wyrembek | 371.

W pierwszych dniach 1935 roku, cały Poznań żył sprawą, zakrojonego na szeroką skalę, pościgu policji za niezwykle groźnym jednookim bandytą, który kilka dni wcześniej, podczas włamania, z zimną krwią zabił policjanta. Obławy i zasadzki okazywały się nieskuteczne, a spryt, wytrzymałość oraz szczęście uciekiniera wydawały się nie mieć końca. Bosy i w podartym ubraniu, zdesperowany zbrodniarz długo wymykał się z rąk sfrustrowanych funkcjonariuszy – postanawiając sobie, że żywcem go nie wezmą…

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 14 wyników dla "Maluda"

Maluda zakropił szkieła.

Po przetłumaczeniu zgwary przedwojennych poznańskich kryminalistów na współczesny język znaczyło mniej więcej tyle, że wielki kłopot się stał, bo Maluda zabił policjanta.

Wiemy już, co oznaczało wypowiedziane przez czerwińskiego zdania, ale czym właściwie był tajemniczy maluda?

Jego kompani zgodnie potwierdzili, że przebywał on razem z nimi przez całą noc z 23 na 24 grudnia i że dopiero nad ranem wszyscy oni dowiedzieli się, że podczas nocnego włamania do piekarni Maluda zastrzelił policjanta.

Obciążył też Wyrębka, twierdząc, że to właśnie Maluda zabił posterunkowego Szałkowskiego.

Z tą różnicą, że Maluda był nasz, krajowy, polski, choć tak samo groźny, bezwzględny i nieobliczalny jak jego odpowiednicy zza wielkiej wody.

Ale Maluda miał zupełnie inne plany i zamierzał zrobić dosłownie wszystko, aby je zrealizować.

Do tej pory uciekał pieszo, ale gdy niektórzy policjanci zaczęli używać rowerów, motocykli, a nawet samochodów, Maluda zdał sobie sprawę, że był za wolny.

Obaj po nieskutecznym wezwaniu go do poddania się próbowali go zastrzelić, ale i tym razem bosy i zmarznięty maluda miał szczęście.

Dlatego nie czekając, aż go dopadną, maluda włożył lufę swojego pistoletu do ust i pociągnął za spust.

Za każdym razem, gdy do jego sali wchodził umundurowany policjant, ranny maluda dostawał niemal białej gorączki.

Całkowicie wyleczony Maluda stanął przed sądem w połowie kwietnia 1935 roku.

Za objęte aktem oskarżenia zbrojne napady na woźniców oraz kradzież ich wozów Maluda otrzymał 4 lata pozbawienia wolności.

Nie oznaczało to jednak, że Maluda mógł wyjść na wolność.