Mentionsy

Rozgrywka
05.12.2025 21:01

Dokładka #27 – Coś jest na rzeczy

Coś, czy też rzecz, może przybierać różne kształy i chociaż zaczynało jako opowiadanie, dziś znamy też inne jego formy. Omawiamy nie tylko literacki oryginał, ale także kultowe filmy, grę komputerową, grę planszową oraz komiksy. Na mikrofonach Anna, Rafał i Grzegorz.

ODCINEK KOMENTUJECIE TUTAJ!

Jesteśmy na Spotify!

Tu znajdziecie naszego Discorda.

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

Chcecie napisać do nas maila? To piszcie tu: [email protected]!

iTunes: Masz „ejpla”? Znajdziesz nas tutaj

Muzyka w tle na podstawie Creative Commons License pochodzi z https://www.bensound.com/ albo z omawianych produkcji.

Materiał reklamowy otrzymaliśmy od Cenega, GOG.COM, Ubisoft.

Otrzymane pozycje oznaczamy jako materiał reklamowy zgodnie z rekomendacjami UOKiK, ale nie ma to żadnego wpływu na nasze opinie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 216 wyników dla "E."

My już recenzji pisanych na stronie nie mamy, ale Anię przeczytacie na Filmwebie.

Coś to klasyczny film science fiction z lat 80-tych Johna Carpentera, czyli The Thing, który na pewno doskonale kojarzycie, ale nie wiem czy wiecie, że The Thing jest drugą już z kolei adaptacją książki Johna W. Campbella zatytułowanej Who Goes There.

Jak mówimy o thrillerze i horrorze to na pewno pierwsze co przychodzi Wam na myśl to Edgar Allan Poe i słusznie.

Ja w ogóle Edgara Allana Poe używałam na swojej maturze ustnej z języka polskiego, bo miałam motyw Zbrodni i Kary i stwierdziłam, że oczywiście nie mogę być taka jak wszyscy inni ludzie i muszę wziąć coś od czapy, więc wzięłam Czarnego Kota Edgara Allana Poe właśnie w kontekście motywu Zbrodni i Kary i no zrobiło to wrażenie na komisji ówcześnie.

Doskonale, doskonale.

Nie było to takie dziwne.

Podobno wychowywany do ósmego roku życia przez swoją matkę jako dziewczynka, dziwak i jego centryk, który napisał mnóstwo fantastycznych opowiadań z gatunku horroru, które stały się tak naprawdę podwalinami całego współczesnego horroru, nie tylko amerykańskiego, ale również też filmu, kina, grozy, w ogóle.

Wszystkie.

Ja mam wszystkie książki, wszystkie powieści Lovecrafta w domu, bo powiem szczerze, że bardziej go przedkładam nad Edgara Allana Poe, powiem to szczerze.

Bo tego sporo wyszło wydań w Polsce i to cały czas jest wydawane.

Bardzo, to jest tak pięknie wydane.

Właśnie.

Conan ostatnio na przykład kupiłem sobie.

Czy właśnie Coś, o którym będziemy dzisiaj rozmawiać obszernie.

Nie, nie, nie, nie.

Aniu, parę słów o Lovecraftcie.

Chyba nie będę za bardzo oryginalna, ale to ile zostało z tego opowiadania zaczerpnięte do różnego rodzaju gier robi mega wrażenie.

I Prisoner of Ice.

Lovecraft, jak pewnie nasi słuchacze dobrze wiedzą, faktycznie zainspirował całą masę twórczości, ale w kinie...

Dla mnie to było fantastyczne, właśnie móc czytać w oryginale wtedy w liceum i poego i potem Lovecrafta i przeżywać te wszystkie historie.

Zwłaszcza Edgar Allan Poe.

To jest dobre pytanie.

Więc to już nie jest takie nowożytnie.

To jest takie opowiadanie, które naprawdę wywołało u mnie dreszcze i które miało super pomysł na siebie.

Oni bardzo mocno nakręcają na początku, potem mają fantastyczne rozwinięcie i nie potrafią tego zakończyć, ale to jest w ogóle domena horroru, mi się wydaje.

Nie będę tutaj nikomu spoilował o co chodzi, żeby nie zepsuć, bo mam nadzieję, że po tym odcinku chociaż kilka osób po tę twórczość sięgnie.

No i tak, słuchajcie moi drodzy, mówimy właśnie o takich tutaj potworach, horrorach, o rzeczach nieznanych, czy z naszego świata, czy z kosmosu, a może też z innych wymiarów, no i właśnie...

A tak naprawdę opowiadanie, które Campbell napisał i z którego jest najbardziej znany, nazywało się Who Goes There.

Chociażby Weird Tales między innymi, Amazing Stories i nie tylko, czyli tak zwane wydawnictwa pulpowe.

Robert Howard, Robert E. Howard oczywiście.

Właśnie jako opowiadanie.

No ja mogę zacząć, to najbliżej mi Ania pomoże.

W 2019 było pierwsze wydanie.

To dosyć ciekawe, dlatego że oni właśnie... tam mamy takie dosyć długie... jak to się mówi?

Ja nie wiem, czy to zostało przetłumaczone na polskie dosłownie.

To jest generalnie, tak jak wspominaliśmy, dłuższe opowiadanie względem tego oryginalnego, jakby taki oryginał, który potem skrócił właśnie Campbell, publikując ten Who Goes There.

I co ciekawe, to oryginalne dłuższe opowiadanie zostało znalezione dopiero w 2018 roku na bibliotece Uniwersytetu Harwarda, z tego co czytałem, tam zresztą jest w tej przedmowie.

I okazało się, że pod pseudonimem Don Stewart znaleziono to opowiadanie.

Nawet nowelka, bo tam jest ponad 100 stron i ta najnowsza wersja odkryta przez nich dopiero kilka lat temu to jest wersja, która była poszerzona o wstęp dużo większy i inny wstęp niż ten, który był w oryginalnym Who Goes There.

I myślę, że z tego trochę zrezygnował, tworząc potem to docelowe opowiadanie.

Dobrze z drugiej strony, że pierwotnie ukazało się to w krótszej formie.

Chodzi mi o wiedzę, którą posiadał autor Who Goes There.

To nie ma znaczenia, ale akcja dzieje się na południu globu ziemskiego na Antarktydzie.

I ten statek kosmiczny wylądował właśnie na południowej półkuli, na Antarktydzie.

I to jest niesamowite.

Tam jest bardzo... Wiesz co, Grzegorz, przepraszam, że tak się wbiję, ale tak musiałem coś sprawdzić, bo nie chciało mi się właśnie tak jakby przyjąć tego, że on tak dobrze znał się na nauce.

Antarktyda południe.

Nie wiem, czy pamiętacie opis jego, czy nie.

W tym lodzie zamrożony on ma taki przerażający wyraz twarzy, takiej absolutnej agresji i nienawiści, że im jest ciężko w ogóle patrzeć na tę twarz, mimo tego, że ten kosmita jest martwy, a przynajmniej tak im się wydaje, i że jest zakuty w lodzie.

No i jest sobie potwór, są ci naukowcy i bardzo szybko dochodzi do tego, że potwór okazuje się potrafi przyjmować formę, wygląd wszystkich żyjących rzeczy, z którymi się styknie.

Docelowo mógłby się stać całą planetą, bo on przybiera na masie.

Jest coś takiego w książce.

Będzie przede wszystkim walczyć o siebie.

Właśnie, bo bardzo ważny jest test na to, jak sprawdzić, czy ktoś jest potworem, czy nie.

Dziękuje za oglądanie.

Ale i tak wpadają na sam koniec w panikę, jak widzą albatrosa lecącego po niebie.

Tam wyjściowo było 37 osób, więc istniały duże szanse na to, że też duża liczba osób przeżyje.

Oni tam bardzo przeżywają, ci wszyscy bohaterowie.

Jeżeli dochodzi do jakichś tam aktów przemocy, walki, to to jest bardzo pokrótce opisane.

Tak, ja chyba nawet do Grzegorza zagajałam w zeszłym roku, czy chcemy też o tym mówić, ale to tak chyba odsunęliśmy to od siebie.

Bardzo ciekawe, intrygujące, przewrotne, dosyć przewrotne.

Nie, to Grzegorz akurat nie było badziewne.

Nie, nie, nie, nie, absolutnie.

To jest bardzo dobre.

To jest króciutkie, to jest kilkanaście stron maksymalnie.

Jest filmem, który dzisiaj może się już ciężko oglądać, czarno-białym zresztą, ale ten film jest dosyć wyjątkowy jak na czasy, w których powstał i jest wyjątkowy dlatego, że to jest science fiction, które traktuje siebie na poważnie.

Tylko niestety cała reszta jest taka sobie, potwór jest taki sobie.

Ale to jest takie doświadczenie, wydaje mi się, które...

Zresztą to był chyba piąty film box-office'a w tym roku, tak mi się wydaje.

On robił westerny, robił filmy szpiegowskie.

I wy drodzy słuchacze również znacie.

Nie.

Dograł parę rzeczy w momencie, w którym nie starczyło mu, że tak powiem, ścieżki dźwiękowej od Ennio Morricone.

No i tam zaraz wielce mieliśmy już macki, wiesz, spokojnie.

To ja wiesz co, gorzej miałem z jedynką, bo pierwsza scena jak Schwarzenegger przebija jednego z punków, chyba Briana Thompsona albo Billa Paxtona, bo oni tam grają dosłownie ich pierwsze role takie na dużym ekranie.

Ja spać po tym nie mogłem w tej scenie.

Spokojnie.

Ja tam pamiętam, że to już były takie sceny, gdzie ten Freddy Krueger biegał z tą swoją oszpeconą gębą i z tą rękawicą, szlachtował tam i już nawet tak totalnie.

Tak, strasznie.

To Aniu zacznij może.

Że ten film jest taki nudny i że się w nim nic nie dzieje i że jak można w ogóle się takim filmem jarać i chyba w tym momencie przełączyło mi się coś w mózgu, że ej, ale to chyba jest jednak mój ulubiony film, bo nie pozwolę go obrażać, jak można powiedzieć, że coś jest nudny i faktycznie... Czas zmienić znajomych.

I wydaje mi się, że świadomie Cośa gdzieś tak od 20 mniej więcej lat lubię, szanuję i naprawdę doceniam i absolutnie nie pozwolę obrażać tego filmu i nie rozumiem, jak można powiedzieć o nim, że jest nudny, że się w nim nic nie dzieje.

Ja powiem szczerze.

I ja oglądałem te filmy wielokrotnie.

Właśnie we dwóch, czy też z moim bratem jeszcze.

Bardzo dobrze.

I ja wam powiem szczerze, co roku odkrywam coś nowego w tym filmie.

Oczywiście.

Najwspanialszy po prostu mężczyzna na świecie.

Totalnie.

Dokładnie.

Tak, czyli ucieczka z Los Angeles, dokładnie.

Mocno nastawieni na działanie.

Ale mam wrażenie, że Ania to dobrze podkreśliła, że to jakby sedno tej wersji Carpentera, że to jest taki horror o utracie zaufania i dehumanizacji tych osób na swój sposób w pewnym momencie.

Chociaż tam wymyślają jakby testy, żeby jednak dowiedzieć, kto jest tym zainfekowany Cośem, czy jest Cośem dosłownie.

Tak, i te efekty, które zresztą wspomniałeś, są doskonałe.

Ale to, co mówiliście przed sekundą, bo ja mam takie jedno przemyślenie, nie wiem, czy się ze mną zgodzicie.

Wyda nawet innych, jeżeli to będzie zagrażało jego życiu i w przeciwnym razie.

Ale wiesz, z drugiej strony to podrzucanie tych rozdartych ciuchów, próba robienia McCready'ego, że to na pewno on jest cośem i to działanie.

Nie do końca bym się zgodziła z tym, że... Ja jestem po stronie Ani, bo tak naprawdę... Gdyby McReady się nie obłożył dynamitem, to oni by go odstrzelili z miejsca i by się wcale nie przejmowali, co on ma do powiedzenia.

Oni jeszcze nie wiedzą, że ten statek jest budowany, natomiast w książce to był jetpack, tutaj jest to statek taki mały kosmiczny, co jest w sumie idiotyczne.

Oni dochodzą do wniosku, że ten potwór nie jest w stanie przeżyć w zimnie.

Moim zdaniem on nie jest zainfekowany, jak oni go zamykają w szopie.

I on niszczy helikopter i on niszczy wszystkie systemy radiowe.

No i ten Coś się do niego później dostaje.

Pakuje ten ołówek nieszczęsny do gęby i wtedy się impakuje.

Że on faktycznie... Nie, nie, nie.

Po prostu sam Carpenter powiedział, że wiesz... Carpenter sam nie wie.

Dobrze.

Nie musicie czytać internetu, musicie nas posłuchać i już wszystko wiecie.

Ciekawe.

Oczywiście.

Nie, nie, nie.

To jest za świeże.

Nie, on jej mówi, że to jest zrobione... Wiesz, jak oni zrobili tę głowę?

Oni ją zrobili z plastiku i gumy balonowej rozpuszczonej w mikrofalówce.

1982 rok, oni mieli już wtedy mikrofale w domach w USA, a myśmy mieli czarno-białą telewizję w Polsce.

Jakie chęci gazowe.

To było najlepsze miejsce do życia na świecie.

To jest nasze wyobrażenie.

Możemy pojechać na wakacje.

Te wszystkie tam urządzenia elektroniczne, no i oczywiście efekty specjalne.

Muzyki filmowej oczywiście.

No właśnie o tym chciałem powiedzieć, że...

I oba te filmy okazały się absolutną klapą finansową, chociaż dzisiaj uznawane są za kultowe, ale to właśnie dlatego, tak jak ty, Rafał, cały czas mówisz, to dlatego, że dwa tygodnie wcześniej premierę miał E.T.

E.T.

zdominował Hollywood w tamtym roku absolutnie.

Dokładnie.

I to jest trochę smutne, jak się nad tym człowiek zastanowi, bo te horrory i te takie poważniejsze filmy nigdy nie będą miały takiego sukcesu, jak miało E.T., czy jak mają pelerynki w kinach, albo przynajmniej do niedawna miały.

Tak, dlatego o tym mówię, bo E.T.

Jest bardzo wiele... Na końcu filmu, jeżeli ktoś go nie widział, a nadal słucha nas ze spoilerami, na końcu filmu przeżywają dwie osoby.

Wszystko wysadzili w powietrze.

Zaraz ogień się skończy, będzie tak zimno, że po prostu zamarznie.

Oni obaj są skazani na śmierć, tak przynajmniej sugeruje to zakończenie.

Jest teoria o tym, że jak ktoś jest już zainfekowany, to ma odbicie blasku w oczach, którego nie mają zwykli ludzie.

Powiem ci szczerze.

W każdym razie...

A teraz zapomniał, że 20 lat temu wziął pieniądze i mówi, ja wam nie powiem, jakie jest zakończenie, ja wam nie powiem, wiesz, to już jest taki bełkot, wiecie.

To nie jest spoiler oczywiście.

Wszyscy lubimy gadać o popkulturze.

I to były trzy komiksy, które można dzisiaj poczytać sobie na necie.

To właśnie była historia chyba Williama Gibsona, scenariusz oryginalny do trójki, pierwotny, gdzie Newt i Hicks jest na ten replay, jeszcze jest w komorze, tam się dzieją akcje z jakimiś hybrydami, czyli trochę to, co było w czwórce, ale wyrzucili to do kosza, wszedł pan Fincher i zrobił swoje.

I z Alice Cooperem, dokładnie.

Przecież Coś z Russellem i z całą resztą całkiem znanych aktorów jest bardzo dobrze zagrane.

No ciężkie to było, ale takie zabawne.

Czyli znowuż mamy Lovecrafta, słuchajcie.

Co ciekawe, rok później, znowu z budżetem, i to całkiem wysokim, Carpenter kręci Oni Żyją, They Live.

Oczywiście.

Tak, oczywiście.

Tak jest, tak jest, dokładnie.

Czasami niektórzy ludzie wiedzą o Ucieczce z Nowego Jorku i oczywiście o The Thing, ale jest Oni Żyją, They Live.

Tam są dosłownie byty z innego wymiaru, które wpływają na tego pisarza i telepatycznie czy nietelepatycznie... Pisarz gra Jurgen Prochnow.

Tak jest, właśnie.

Potem przechodzimy do Księcia Ciemności, który niszczy dusze.

W dużym skrócie.

W dużym skrócie.

To już jest takie, wiesz, trochę naciągane, ale... To jest takie, wiesz, bój nauki z metafizyką, duży chaos, właśnie te religijne ciągoty.

On nie jest zły, taka uprzedzając naszą rozmowę, tak mi się wydaje.

Nie jestem fanką, nie, absolutnie.

Ktokolwiek wpadł na pomysł, żeby nazwać to tak samo, moim zdaniem popełnił błąd, nieważne.

Czyli tak naprawdę Carpenter zrobił całą historię z książki zmieniając jedynie początek, natomiast autorzy filmu The Thing z 2011 roku wzięli historię z książki, ale robiąc ją po swojemu i właśnie dowiadujemy się o tym, że... Wiesz co, moim zdaniem to jest w zasadzie nawet nie historia z książki, tylko kopia filmu Carpentera.

Ja oglądając coś z 2011 roku, po zagraniu już w grę i po obejrzeniu dwukrotnym Carpentera, widzę niesamowitą dbałość nie tylko o szczegóły, ale też o kontinuum fabularne.

Prequel, ale doskonale wiesz, jak on się zacznie i jak on się skończy, bo masz połączenie popularne.

To prawda, tytuł wprowadza jakąś konfuzję, bo ja od razu wiedziałem, jak zapowiedzieli film, że to będzie ciekawe spojrzenie na to, co się wydarzyło w tej bazie.

I to było ciekawe.

Nie, absolutnie nie.

Absolutnie nie.

Wyjaśnimy wam teraz w filmie...

A na końcu mamy jeszcze Pannę, która odjeżdża w Sinodali i w sumie nie wiadomo, co się dzieje.

Ja będę tego filmu bronił totalnie.

Kłują mnie efekty specjalne.

Zamieniono animatronikę na CGI, które po prostu jest groteskowo śmieszne momentalnie.

No i to jest smutne.

Wydaje mi się, że były dwa fajne elementy, czyli trochę pokazanie więcej tego statku obcego, to było bardzo ciekawe.

Szczególnie te sceny końcowe.

I to jest coś, czego nie ma chyba w książce.

Nie ma w książce chyba tego w ogóle.

Więc to jest niesamowite.

Ja się z tym strasznie jaram, bo to jest coś, co odkryłem sam i wow, ale fajne.

Tak, tak, no mega, ale to jest fajne, że możemy się dalej tym tak, wiesz, cieszyć, to jest niesamowite.

Ale że nie dotarły do ciebie żadne teorie, żadne, wiesz, nikt z tobą nigdy nie rozmawiał na ten temat, to jest niesamowite.

To już na VHS było widać, że to był śnieg, no ale nieważne.

True.

O, ta siekiera, on wbił tą siekierę, zaraz Kurt Russell będzie koło tej siekiery przechodził w kolejnym filmie.

Musieli, bo to już było woke.

No, czyli Ewana McGregora, która zresztą występuje w Aszoce.

Rosyjska, sowiecka właściwie.

No i tyle.

Natomiast rzeczywiście finał jest taki, że my nie wiemy co się dzieje z Kate.

Podobnie jak w Wiedeńce.

Grało się takimi czterema... Nie, nie, nie.

Wyobraźcie sobie.

A potem to studio robiło The Thing 2 i nie dokończyło, robiło sequel Alone in the Dark i nie dokończyło i potem zostało tak naprawdę zamknięte.

Więc znowu dziwna sytuacja, bo gra była sukcesem, a mimo wszystko finansowo nie dociągnęło i zostało zamknięte.

Oczywiście.

To było przełomowe, to było ciekawe.

To jest ważne.

Dzięki temu uzyskiwaliśmy większe zaufanie.

Mogliśmy robić testy, ale w takim wysokim stresie oni też po prostu zmieniali się w potwora, zresztą tak samo jak było w filmie.

I to było fajne w tej grze.

Tak, mi się grało dobrze.

I razem uciekliście.

Bardzo fajnie.

Nie znam się, szczerze.

A gry planszowe to ostatnia rzecz, która mnie interesuje.

I o co chodzi, słuchajcie.

Jak się domyślacie, żeby grać w The Finga trzeba mieć najlepiej 6 do 8 osób przy stole, a to już jest problem w dzisiejszych czasach, żeby umówić się na granie w planszówkę z taką ekipą, przynajmniej dla mnie.

Więc mamy oczywiście naszą bazę z filmu Carpentera, gdzie mamy oczywiście zmienne warunki pogodowe.

Tam jest upływ czasu, jest jeszcze helikopter, musimy dbać o jego ogrzewanie.

Albo w Warszawie, pewnie.

Oczywiście.

Ja mam kolczyk, poznasz mnie.

Nie.

Mam nadzieję teraz jeszcze, że wszystko jeszcze się zapisze, ścieżki będą działać i montaż wyjdzie.

Dziękuję za zaproszenie, dzięki za fajne spotkanie, przemiłe i bardzo ciekawe nagranie.

Tu jest odcinek Rozgrywki, Dokładka i tyle.