Mentionsy

Rozgrywka
05.12.2025 21:01

Dokładka #27 – Coś jest na rzeczy

Coś, czy też rzecz, może przybierać różne kształy i chociaż zaczynało jako opowiadanie, dziś znamy też inne jego formy. Omawiamy nie tylko literacki oryginał, ale także kultowe filmy, grę komputerową, grę planszową oraz komiksy. Na mikrofonach Anna, Rafał i Grzegorz.

ODCINEK KOMENTUJECIE TUTAJ!

Jesteśmy na Spotify!

Tu znajdziecie naszego Discorda.

Profil facebookowy: Bądź na bieżąco!

Grupa facebookowa: Komentuj, hejtuj, śmiej się z nami

Chcecie napisać do nas maila? To piszcie tu: [email protected]!

iTunes: Masz „ejpla”? Znajdziesz nas tutaj

Muzyka w tle na podstawie Creative Commons License pochodzi z https://www.bensound.com/ albo z omawianych produkcji.

Materiał reklamowy otrzymaliśmy od Cenega, GOG.COM, Ubisoft.

Otrzymane pozycje oznaczamy jako materiał reklamowy zgodnie z rekomendacjami UOKiK, ale nie ma to żadnego wpływu na nasze opinie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 88 wyników dla "The Thing From Another World"

Coś to klasyczny film science fiction z lat 80-tych Johna Carpentera, czyli The Thing, który na pewno doskonale kojarzycie, ale nie wiem czy wiecie, że The Thing jest drugą już z kolei adaptacją książki Johna W. Campbella zatytułowanej Who Goes There.

To też pewnie pogadamy przy okazji The Thing, ale wiecie co, mam jeden zarzut do Vespera, jak tak o nich gadamy dobrze, że nie ma e-booków na przykład.

Shadow of the Comet chyba.

Najgorzej to wypadało przez te wszystkie lata, chociaż właśnie The Thing Johna Carpentera będzie takim Lovecraftowskim filmem, który się udał i to nawet bardzo.

Jak powiesz Lovecraft, to większość będzie wiedziała Campbell, no nie do końca, ale jak powiesz coś, The Thing, to wszyscy będą wiedzieli o co chodzi.

A tak naprawdę opowiadanie, które Campbell napisał i z którego jest najbardziej znany, nazywało się Who Goes There.

To opowiadanie nazywało się Who Goes There?

To jest generalnie, tak jak wspominaliśmy, dłuższe opowiadanie względem tego oryginalnego, jakby taki oryginał, który potem skrócił właśnie Campbell, publikując ten Who Goes There.

Nawet nowelka, bo tam jest ponad 100 stron i ta najnowsza wersja odkryta przez nich dopiero kilka lat temu to jest wersja, która była poszerzona o wstęp dużo większy i inny wstęp niż ten, który był w oryginalnym Who Goes There.

Chodzi mi o wiedzę, którą posiadał autor Who Goes There.

I właśnie fantastycznie czyta się Who Goes There, czy teraz Coś, czy jakkolwiek to nazwiemy, mając świadomość, że ta wiedza, którą on się posiłkuje, że te fakty to są rzeczywiście fakty ze świata nauki, a nie rzeczy wyssane z palca.

Temat odżył przy okazji zeszłorocznej premiery remastera gry The Thing.

O czym jest fabuła tej nowelki, Who Goes There?

No bo oni też niszczą tę maszynę, którą Blair Thing przygotowywał w trakcie końcówki książki.

No nie, ja nie kupiłem, bo one w ogóle wyszły jakoś niedawno, to cała trylogia jakaś nowa właśnie o The Things, które atakują Ziemię, jakieś w ogóle, wiecie, co się stało, jak się wydostały, te potwory się pojawiły.

To się nazywa po prostu The Things chyba.

Chciałem tylko wspomnieć, że jest opowiadanie, wyszło w Polsce niedawno, właśnie Vesper wydał w ramach jakiegoś zbioru opowiadań Petera Wattsa, chyba masa krytyczna i tam jest The Things, nieprzetłumaczona nazwa, czyli oglądamy akcję z punktu widzenia Cośa i czytamy jego przemyślenia na temat tego, jak to jest spotkać ludzką formę życia i tak dalej.

No to drodzy słuchacze, jeżeli wkręcicie się w The Thing, to wiecie już, czego szukać dalej.

Jak dla popkultury w ogóle, dla tej popkultury takiej popularnej, jak to w ogóle, jak duże znaczenie miało The Thing, jak duże znaczenie miało Who Goes There, przepraszam, Who Goes There, bo istota z innego świata, czyli The Thing from Another World, film science fiction z 1951 roku, wyreżyserowany przez Christiana Nyby, tak przynajmniej chyba się czyta jego nazwisko,

Tymczasem The Thing From Another World postanawia zrobić coś na poważnie i robi właśnie adaptację książki czy też nowelki, tylko że wszystko zmienia, bo całość dzieje się w arktycznej bazie naukowej, czyli na północy.

To, co robi Ridley Scott w 1979 roku z Alien, czyli z Obcym, to wszystko robił wcześniej The Thing From Another World właśnie w 1951 roku.

Ten naukowiec w The Thing From Another World próbuje przemówić do rozsądku tego potwora i tak jak Ania ładnie zauważyła, dostaje straszną lepę.

Natomiast to co mówi ten potwór warzywo, pan Papryka z The Thing From Another World, no to nie wiemy czy on coś mówi.

I jak ja zobaczyłam, że The Thing From Another World wpadło na Prima, to wjeżdżam w to.

John Carpenter reżyseruje, John Carpenter robi muzykę, występuje Kurt Russell i w 1982 roku Carpenter reżyseruje The Thing, coś co jest remake'iem, moi drodzy, właśnie filmu The Thing from Another World z 1951 roku i co ciekawe, muzyki Carpenter do tego filmu...

Ale jako twórca muzyki wymieniony jest tylko i wyłącznie Ennio Morricone, który zresztą był bardzo znanym i cenionym twórcą muzyki i to jest ciekawe, że właśnie do The Thing tę muzykę przede wszystkim stworzył Morricone, ale faktycznie, tak jak Ania mówi, Carpenter też... To ja mam takie pytanie, bo wiem, że miałem Ci się przypomnieć Grzegorzu.

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz oglądałem The Thing.

Ja jestem fanem takich wiernych ekranizacji i moim zdaniem The Thing jest bardzo wierną ekranizacją względem książki, chociaż tam jest trochę inaczej.

Ja kupiłem taką wiesz co, edycję kolekcjonerską, którą Zawi chyba wydaje czasem, gdzie mam właśnie The Thinga oryginalnego, tego karpenterowskiego.

Dodatkowo jest The Thing z 2011, plus oczywiście płytka audio z muzyką Ennio Morricone, jeszcze płytka making of, jakieś plakaty, pocztówki, wiecie, wszystko co fan The Thinga chce mieć w jednym pudełku.

Nieważne czy nagrywamy odcinek o The Thing czy nie, ale ja co roku w Halloween muszę sobie włączyć The Thing i wtedy wyłączam telefon, zakładam słuchawki, podbijam dźwięk, bo oczywiście moja żona nie przepada za horrorami, więc robię to sam.

Ale wracając do The Thing.

Moim zdaniem oni są zajebiście ludzcy w The Thing.

Pencil theory, tak?

Myślałam, że to taka bardzo... Ja mało czytam teorii na temat The Thing.

Wiesz co, ja bardzo mało czytałem teorii na temat The Thing poza teoriami o zakończeniu, bo ja uważam, że ludzie już od 40 lat nawymyślali tyle teorii, że to jest zawracanie dupy w ogóle to czytać.

Ja bym chciał jeszcze tak by the way chwilę o efektach specjalnych pogadać, no bo tu chyba nie można nie wspomnieć Roba Bottina, który odpowiada za wszystkie te kukły, mechatronikę, za te wszystkie obrzydliwe rzeczy, które widzimy na ekranie, bo to jest bardzo ciekawa postać, bo to jest facet, który zrobił efekty specjalne do wielu klasyków takich jak Robocop, Pamięć Absolutna 7, no i właśnie coś i pewnie coś jeszcze, ale więcej sobie nie zapisałem.

Tak, i tam w ogóle, ponieważ ja jestem teraz w trakcie rewatchu całego Stranger Things, dobrze mówię, też Things, zacząłem zastanawiać się, czy ja dobrze mówię.

Stranger Things oczywiście, bo teraz mamy początek piątego, ostatniego sezonu tego serialu.

Ponieważ Stranger Things jest bardzo mocno umoczone w latach 80-tych, jeden z bohaterów serialu w ogóle ma piękny plakat The Thing w swojej grywalizacji.

Tam nauczyciel chyba ogląda The Thing z dziewczyną, jest taka scena?

Tak, oglądają The Thing, oczywiście, że dobrze pamiętasz.

I właśnie w tej scenie, kiedy nauczyciel ze swoją dziewczyną oglądają The Thing na VHS-ie, w swoim domu, na telewizorze, ten nauczyciel swojej lasce mówi, że jak ta głowa jednego z nich się odrywa i ucieka,

To jest, moim zdaniem, The Thing jest jednym z najbardziej dopracowanych filmów Carpentera.

Ja w przypadku The Fing się nie dziwię, no bo przecież dwa tygodnie wcześniej... Ludzie nie byli na to gotowi wtedy.

Moi drodzy, Blade Runner i The Thing miały premierę kinową tego samego dnia.

A poza tym, jak oglądasz pozytywne spotkanie z fajnym obcem, to trochę inaczej do The Thing podchodzisz potem, nie?

The Predator.

Bo ja wymazałem w ogóle z pamięci The Predator, ale faktycznie Badlands jest lepsze, natomiast poza The Predator i poza AVP 1 i 2, moim zdaniem Predator Badlands jest najgorszą filmową historią z Predatorem, bo jest po prostu kinem familijnym Disneya, a nie Predatorem.

Ania mówi, że jej ulubionym filmem jest The Thing.

Ja chyba egzekwą, bo Blade Runner dla mnie najlepsza dystopijna przyszłość i super science-fiction, a jako horror to The Thing.

No nieważne, wiesz, wcale się Tobie nie dziwię, bo mi się to już wszystko też zlewa w jedno, dlatego że mamy książkę, mamy film z 51, mamy film z 82, mamy prequel filmu z 82, czyli The Thing z 2011, który też nazywa się The Thing, nie wiem czemu, mamy grę komputerową i to wszystko już po prostu się może człowiekowi pomieszać.

A jak zrobili grę The Thing w 2002 roku, to Carpenter powiedział, że to jest kanoniczna kontynuacja filmu?

I to jest Think From Another World, czyli dosyć takie nawiązanie do tego oryginalnego filmu pierwszego.

Thing from another world to jest Climate of Fear oraz Eternal Woes.

I tyle dobrego mogę o tym powiedzieć, że to się bardzo fajnie czytało z punktu widzenia bycia fanem The Thinga i właśnie postaci McCready'ego, który przeżywa niesamowite przygody.

Mamy jakieś kolejne bazy wojskowe, zmienia się półkula, mamy jakieś walki z Charlesem, który jest super thingiem na jakiejś atomowej łodzi podwodnej.

Z komiksami w ogóle jest właśnie ten problem, że bardzo dużo tych historii potem okazuje się być niekanonicznymi, tak jak z tymi komiksami The Thing.

Jako ten The Actress Cut, czy jak on się tam nazywa, taka pełna wersja.

Poza muzyką, która nie dość, że jest totalną kalką muzyki z The Thing, tylko robi ją już sam Carpenter, tam naprawdę niewiele jest dobrych rzeczy.

Co ciekawe, rok później, znowu z budżetem, i to całkiem wysokim, Carpenter kręci Oni Żyją, They Live.

Poza The Thing.

Czasami niektórzy ludzie wiedzą o Ucieczce z Nowego Jorku i oczywiście o The Thing, ale jest Oni Żyją, They Live.

Otóż w 1995 roku powstaje In the Mouth of Madness, czyli trzeci film z trylogii Apokalipsy.

The Thing to jest zniszczenie ciała.

The Thing z 2011 roku, czyli Coś z 2011 roku, także nie pomylicie z Cośem z 1982 roku.

The Thing jest prequelem i opowiada historię norweskiej bazy naukowej, która tak naprawdę odkrywa statek kosmiczny i która tak naprawdę odkrywa tego potwora z lodu, o którym jest książka.

Czyli tak naprawdę Carpenter zrobił całą historię z książki zmieniając jedynie początek, natomiast autorzy filmu The Thing z 2011 roku wzięli historię z książki, ale robiąc ją po swojemu i właśnie dowiadujemy się o tym, że... Wiesz co, moim zdaniem to jest w zasadzie nawet nie historia z książki, tylko kopia filmu Carpentera.

Jeżeli obejrzysz 2011, a potem włączysz sobie The Thing Carpentera... To ja nie mówię, to się wszystko skleja oczywiście, tam się wszystko zgodzą.

I oni widzą napis The Thing i myślą sobie, zrobili remake?

The Thing prequel, 2011 rok, doskonale łączy się z filmem właśnie tymi rzeczami, co Ani się nie podobało, czyli jak się pojawił dwugłowy potwór i tak dalej, i tak dalej.

No dobrze, bo The Thing z 2011 kończy się sceną, gdzie Kate siedzi w tym ratraku, to się tak nazywa ta maszyna, co jeździ po śniegu?

Natomiast żywotu nie dokonał McCready, który pojawia się w grze The Thing z 2022 roku, którą stworzyło Computer Artworks.

Tak jest i to była gra, którą kiedy twórcy ze studia, bo twórcy studia, które ma prawa do The Thing postanowili ożywić swoje stare marki, żeby zarobić troszkę pieniędzy.

I stwierdzili, że The Thing będzie dobrym tematem do ożywienia i trzeba zamówić grę, więc zaczęli szukać studia, które tą grę dla nich stworzy i trafili właśnie na to brytyjskie computer artwork, które wcześniej zrobiło Evolvę.

I oni bazując na Evolvie zrobili demo The Thing, które przedstawili tym twórcom ze studia filmowego i studio ich zaprosiło do współpracy.

Oni stworzyli The Thing, grę w 2002 roku i to była gra, która odniosła bardzo duży sukces i była bardzo dobrze oceniana, zaraz o niej poopowiemy.

A potem to studio robiło The Thing 2 i nie dokończyło, robiło sequel Alone in the Dark i nie dokończyło i potem zostało tak naprawdę zamknięte.

Także tak naprawdę niewiele udało mi się stworzyć, a najbardziej znane jest właśnie to The Thing.

I dobrze, że to The Thing powstało.

Carpenter to się wkurzył ostatnio na swojego operatora filmowego, który kręcił z nim The Thing, bo ten operator powiedział, że on wie kto jest kim, bo to w oku sroku.

The Thing, gra komputerowa, w zeszłym roku dzięki Night Dive otrzymał remaster.

Szkoda, natomiast właśnie nie pomyślałbym kiedyś, że The Thing jest tematem na grę komputerową, a udało się jednak zrobić bardzo dobrą grę komputerową.

Tak i faktycznie może ktoś kiedyś zrobi remake, skoro The Thing tak naprawdę słynie z tego, że jest remake'iem cały czas w kółko, samo siebie kopiuje jak coś.

Słuchajcie, bo kończymy już, ale mamy jeszcze ostatnią rzecz, którą Rafał prosiłeś, żebyśmy wpisali na sam koniec, czyli The Thing, gra planszowa.

No ale jak zobaczyłem polskie wydanie gry planszowej The Thing i dodatek Norweska Baza, stwierdziłem, że muszę kupić, więc kupiłem od naszego niezawodnego rebela, bo to chyba wyszło w 23 roku, całkiem niedawno.

Jak się domyślacie, żeby grać w The Finga trzeba mieć najlepiej 6 do 8 osób przy stole, a to już jest problem w dzisiejszych czasach, żeby umówić się na granie w planszówkę z taką ekipą, przynajmniej dla mnie.

Myślę, że teraz mogę wszystkim mówić, chcecie posłuchać o The Thing, proszę.