Mentionsy
Zbudować formę mimo kontuzji | Mikołaj Raczyński
Ela Glinka na początku przygotowań doznała kontuzji, która na 7 tygodni wykluczyła ją z biegania. Mimo to w ostatnim starcie zaledwie o 9 sekund rozminęła się z rekordem Polski na dychę zostając wicemistrzynią kraju.
Jak zaplanowali to z trenerem? Jak zmodyfikowali plany treningowe i startowe? Jaki trening zastępczy wdrożyli, że mimo tak długiej przymusowej przerwy ostatecznie udało się ustanowić aż dwa rekordy życiowe? O tym dziś opowie nam architekt tych dokonań trener biegania Mikołaj Raczyński.
***
Partnerem podcastu jest nowoczesnysport.pl - znajdziecie tu suplementy, akcesoria i urządzenia fitness dla aktywnych fizycznie. Kod zniżkowy "racepace" daje 10% rabatu wszystkim słuchaczom [reklama]
Szukaj w treści odcinka
Jest jednak Ela, która to wszystko wykonała.
Więc wynikowo nie zaskoczyło mnie tak naprawdę nic, no Ela pobiegła tak jak zakładaliśmy, ja tak zakładałem treningowo, że to będzie 32.30, 32.20, no 3 sekundki szybciej pobiegła, no ale załóżmy, że to i tak jest blisko tych założeń, no a jak jest lepiej to przecież tylko bardzo dobrze.
Masz trochę déjà vu z wiosny, z Mistrzostw Polski w półmaratonie, no bo tam też Ela jakby pokazała bardzo dobrą dyspozycję, bo wybiegła nawet lepiej od założeń, a mimo to nie ma złotego medalu na szyi, na którym pewnie, no który jest marzeniem każdego i sportowca i trenera, bo ktoś tam okazał się lepszy i pewnie tutaj też trudno było przypuszczać, że biegnąc 11 sekund od rekordu Polski nie będzie się Mistrzem Polski.
Wiesz co, wczoraj przede wszystkim zależało nam na czasie, na tym, żeby pokazać, że Ela wróciła na taki bardzo wysoki poziom i jeszcze troszeczkę ten poziom swój podniosła.
Ja zakładałem, że Ela tyle pobiegnie i nie byłem pewien, które to może dać miejsce, bo nie wiem, na jakim etapie są inne dziewczyny.
Myślę, że gdyby Ela nie naciskała Oli, to też ten wynik byłby kilka sekund gorszy, więc to każdy na tym zyskuje.
były mistrzostwa Polski dla 5 kilometrów, w niefortunny dzień, w którym właśnie Ela miała uraz, czy zerwała te wiązadła w stawie skokowym i one, Ela też miała zaproszenie na ten bieg, no ale zdecydowaliśmy się, że wolimy potrenować, wolimy szykować się kroczek po kroczku, a nie startować zawsze tam, gdzie jest jakaś szansa na...
Najważniejsze, żeby robić to w jakichś takich fajnych relacjach.
Wiem, że Ela nie była na testach antydopingowych akurat teraz.
Wczoraj wiem, że Ela nie.
to też nie potrafić odpowiedzieć, bo ja na metę dotarłem dużo później, tak 10 minut po tym, jak Ela dobiegła do mety, bo gdzieś tam byłem na trasie, więc wiem, że Ela nie była kontrolowana tym razem, ale wiązownie była kontrolowana, więc ja jestem za tym, żeby tych testów było jak najwięcej.
Dokładnie tak jak mówisz, było właśnie podczas Mistrzostw Polskich po maratonie, tam właśnie dwie pierwsze zawodniczki, Ola Brznińska i Ela, musiały przejść testy i faktycznie wtedy ta dekoracja bardzo się przesunęła, czekaliśmy kilka godzin, bo za dziewczynami chodziły panie z kontroli cały czas, odradzały, żeby, znaczy, mówiły, żeby niczego nie pić, nic takiego podejrzanego nie pić, żeby gdzieś tam, gdzieś tam nie zanieścić swoich wyników, ale tym razem chyba tego nie było.
To też nie jest tak, że ta nasza relacja trener-podopieczna jest bezbłędna z każdej ze stron.
Tylko, że tutaj należy zaznaczyć, że ten trening, który jej aplikujemy, czy aplikuje przynajmniej w tej części przygotowań, on był bardzo mocno taki wytrzymałościowy i to może być ciekawostka dla osób, które gdzieś tam nas słuchają, że Ela takim tempem, jakim wczoraj przebiegła dyszkę, czyli to 3.14...
Biega już od dobrych kilku lat, ale ten staż treningowy nie jest ogromny, więc te bodźce treningowe też ja bym nie chciał, żeby były jakieś niezwykle wyszukane, niezwykle obciążające, no bo naszym celem nie jest to, żeby Ela Glinka była najlepszą Elą Glinką w 2005 roku, tylko żeby każdy kolejny rok stawała się lepszą wersją samej siebie, więc ja ją staram się bodźcować stosunkowo lekko,
Oczywiście, jeśli będą tego warunki, no bo musimy pamiętać, że Ela łączy bieganie z pracą na etacie, więc tutaj ten też trening jest dopasowany do życia, a nie życie do treningu w tym momencie.
To znaczy Ela oczywiście jest pewną profesjonalistką, dopasowuje swoje
Ale jest to niby droga na skróty, ale którą się nie da w tym momencie podążyć, no bo Ela w tym momencie nie jest w stanie wykonać więcej tych treningów, żeby te treningi, znaczy więcej...
Bardzo łatwo dla trenera, banalna sprawa, tylko że tutaj trener ma takie zadanie, że musi tą zawodniczkę nie zajechać, bo pewnie Ela mogłaby biegać zamiast 95-100 km w tygodniu, tak jak biega obecnie tutaj, jak jest 90 km bardziej, jak jest tutaj w Warszawie, mogłaby biegać pewnie 110-115 i być wrakiem biegaczki za 3-4 tygodnie.
Mimo, że on treningowo pewnie nie był błędem, ale właśnie ten start w tych Mistrzostwach Polski kobiet na 5 kilometrów, bo gdyby Ela wystartowała w tym biegu palicho, gdyby ten bieg się zakończył jakim wynikiem, no to byśmy dzisiaj nie mówili, byśmy się tu nie spotkali, nie mówili o tym, jaką przeszła drogę od kontuzji.
No ale jest to, bo Ela się pytała, czy startujemy, czy nie.
Tam Ela zdobyła medal Mistrzostw Polski, więc ciągle był fajny bieg, ale nie było tam tego takiego błysku, jaki byśmy chcieli.
Tylko z drugiej strony, znowu, no to było u siebie, w Warszawie, tutaj Ela ma wielu kibiców, no super atmosfera, więc może troszeczkę mogliśmy tutaj zakończyć ten sezon, więc tu...
nie pobiec i może by się to jakoś pozytywniej też zakończyło, chociaż no zdobyć medałem się z Polski na bieżnię, też uważam, że to jest fantastyczna sprawa, chociaż no tam startowaliśmy z innym troszkę założeniem, żeby po prostu tą mistrzostwę wygrać, bo Ela była wtedy w Stosie i wygrać i zrobić po prostu bardzo fajny wynik, a to nie udało się ani jedno, ani drugie, więc...
Nasza relacja jest taka, że rozmawialiśmy o tym.
Znaczy, bo to też nie jest tak, że nasza, to jest taka partnerska relacja, my rozmawiamy o tym, czy startujemy, czy nie, no i to była też nasza wspólna decyzja, ale mamy świadomość, że działamy na żywym organizmie i uczymy się, więc Ela zna tutaj moje podejście i wie, że można było zrezygnować, ale z drugiej strony też szkoda by było, nie?
Więc to nie jest tak, że Ela nie wie o tym, że gdzieś tam mieliśmy te wątpliwości.
mówimy o planie takim, który mieliśmy na początku tego roku, czyli załóżmy po maratonie w Walencji, gdzie Ela pobiegała to 2.33, 2.34, bo to zależy czy netto, czy brutto, jaki był nasz pomysł na ten rok.
Taki był wstępny zarys na ten rok, który już wiemy, że jednego punktu na pewno się nie udało nam zalizować, bo latem nie wystartowaliśmy na 500 metrów, mimo że przygotowania zaczęliśmy, ale uraz, którego Ela doznała, uniemożliwił start na tej imprezie.
Powiedziałem, że gdzieś tam popełniłem ten błąd, jeśli chodzi o dobór startu, o takim starcie w tym sezonie, ale Ela wystartowała piątkę dychę po maraton i na wszystkich dystansach zrobiła fajne wyniki.
Później uważam, że świetna dyszka w Poznaniu, gdzie Ela pobiega 32.41, czyli o 4 sekundy lepiej niż to minimum na Mistrzostwach Europy i potem start na Mistrzostwach Europy też uważam był bardzo, bardzo udany.
No i potem zakończyliśmy sezon tym startem na 10 tysięcy metrów, gdzie Ela pobiegła chyba 33-30, coś takiego, czyli mogę parę sekund mówić, bo to też ten wynik wyparliśmy z pamięci dosyć szybko i zajęła trzecie miejsce w Mistrzostwach Polskich na 10 tysięcy metrów i po tym starcie zaaplikowaliśmy sobie taki okres przejściowy, czyli dwa tygodnie, gdzie Ela po prostu wychodziła sobie truktać, ale przede wszystkim to był taki czas na regenerację i fizyczną, i taką mentalną, bo jednak tych bodźców było bardzo, bardzo dużo, bo
Każdy, kto widział, jak Ela walczyła tam i otworzyła się na to zmęczenie w drugiej części biegu, to było coś niesamowitego, bo my, co ciekawe, my piątkę tam mieliśmy szybciej niż Ela miała życiówkę na 5 kilometrów.
Ja mówiłem, że Ela w ogóle może nie biegać, ale ona uwielbia biegać, dla niej też to jest takie wyjście, ostresowanie się, spędzenie fajnego czasu, więc wychodziła regularnie biegać, potem zaczęliśmy przygotowania pośpięć tysięcy metrów i już tam w czwartym, czy w piątym tygodniu, jak już zaczynała naprawdę bardzo fajnie wchodzić na te intensywności, ten trening się zazębiał.
Przypomnę tylko, że Ela była najlepszą z reprezentantek Polski na tej imprezie, a reprezentowały nas oprócz niej zawodniczki zdecydowanie.
bardziej doświadczone, zdecydowanie dłużej szkolone w ogóle i ze wsparciem takim instytucjonalnym chociażby w swoim treningu, więc myślę, że oprócz też fajnego występu Oli Brzezińskiej na dystansie półmaratonu, no to Ela była zdecydowanie najbardziej pozytywnym jakby i głośnym też, ten jej występ był głośnym wydarzeniem tych mistrzostw, także...
I to był jedyny chyba Speed Squad, na którym była Ela i na którym nie było mnie.
Ela chyba była druga w tej grupie i prowadzący po prostu ruszył troszkę zbyt szybko ten odcinek i po 100 metrach spojrzał na zegarek, zwolnił troszeczkę.
No i ta grupa się zagęściła i Ela po prostu nadepnęła na ten krawężnik i jeszcze wpadła na linię, potem wstała, zawiązała buty i dokończyła ten trening, ale niestety wyniki wskazały na to, że to jest zerwane więzadło w stawie skokowym i no nie da się z tym biegać po prostu, bo to jest...
Ciężko to powiedzieć, bo ja pierwsze, co mi, jak Ela powiedziała, też myślałem, że może jakieś skręcenie.
Problem był taki, że Ela nie mogła postawić nogi, więc bardzo trudno było wykonywać jakiś trening zastępczy.
Więc pierwsze co, to Ela szukała konkretnej diagnozy, bo te diagnozy były różne i tego, jak może się z tym urazem zachowywać.
Pewnie wszystkie te argumenty były okej, no ale wiadomo, jak to z treningiem, tak to pewnie z leczeniem tego typu urazów jest tak, że każdy do tego podchodził troszeczkę inaczej, więc... No to powiedzmy, to gdzie Ela trafiła?
Ela musiała tutaj dużo na pewno zainwestować swoich pieniędzy, żeby gdzieś tam się wylecieć, ale to na pewno ona będzie miała lepiej to opowiedzieć, bo ja mogę gdzieś tam jakieś fakty pomieszać, a nie chciałbym tego zrobić, więc tutaj ta historia była długa, miała wiele konsultacji z różnymi lekarzami, no bo...
Chcieliśmy wrócić do biegania szybko, ale chcieliśmy wrócić też do biegania mądrze, bo Ela też to cały czas podaża, że ona na pewno wróci do biegania na wysokim poziomie, tylko że musimy to zrobić mądrze, żeby się nie spieszyć, żeby to wyleczyć, żeby nie było tak, że wrócimy za 10 dni, ale to ta koduzja będzie się gdzieś tam cały czas pojawiać i będzie utrudniać to bieganie.
No noga Eli była taka ogromna, taka była, więc to też bardzo długo to obrzęk nie schodził, cały czas pewnie tam troszkę się pojawia, więc tutaj przez pierwsze kilka dni nie mogliśmy robić nic tak naprawdę treningowo, ale Ela wykazała się taką wielką wiarą w ten proces i w to, że wróci, bo...
A tutaj Ela dokonała czegoś, co mi też się wydawało początkowo bardzo trudne i niemożliwe, ale ona tego dokonała, że właśnie w dziedzinie do treningu biegowego jeszcze gdzieś tam z tą niższą wagą jest tutaj.
To był pierwszy krok, który podjęła Ela.
Taki był nasz cel, mimo że niektórzy fizjotrapeuci, lekarze, wiedzieli, że nie musi się to wzrosnąć, ale Ela taką decyzję podjęła, ja ją w tej decyzji jak najbardziej wspierałem, że jak chce, żeby możliwie dać szansę temu więzadłowi, żeby się wzrosło.
Bo po prostu Ela zdecydowała się na ortezę i po prostu w tej ortezie przez pierwsze tygodnie się poruszała.
Ela tam sama... Rozumiem.
Ja amatorsko się w tym bawiłem i faktycznie amatorsko idzie na imprezy międzynarodowe, ale to jednak jest lata świetlne od tego, jak Ela reprezentowała Polskę.
Więc tutaj myślę, że byłem wyposażony w taką wiedzę, żeby tutaj tą drogę Eli pokierować, tylko najpierw musieliśmy mieć zgodę na to, żeby Ela wszedła na rower.
I ostatecznie zdecydowaliśmy się właśnie, żeby główną część, taką treningową, Ela wykonywała właśnie na rowerze, na rowerze takim, na siłowni, żeby, no bo to też się sprawiało, że ona nie musiała ryzykować gdzieś tam schodzenia z roweru, ten rower razem, żeby był dużo, dużo trudniejszy, bo gdzieś tam, wiadomo, jest ryzyko, że ktoś wyjedzie, nie wyjedzie, trzeba postawić na stopa, a ciągle, no Ela nie mogła de facto normalnie chodzić, więc musieliśmy
Ela przez cały okres, od samego początku, już po kilku dniach, wykonywała ten taki zestaw rehabilitacyjny, zestaw siłowy, na którym ja się nie znam.
Ela regularnie wrzucała to, jak gdzieś tam pamiętam, więc można było łatwo to zobaczyć, ale wykonała kawał pracy.
Pamiętajmy też, że Ela cały czas pracowała, więc nie było możliwości trwania dwa razy dziennie, żeby robić to rano i wieczorem, więc często było to po prostu połączone na jakiś taki wysiłek czy tlenowy właśnie, czy jakiś rowerowy, czy na orbitreku, czy na airbike'u połączony właśnie z takim pakietem rehabilitacyjno-siłowym.
To nie był taki typowy trening kolarski, bo nas to nie interesowało, tylko właśnie wykonywaliśmy konkretne zadania rowerowe, bazując, tu też problem, no bo Ela nie jest kolarką, mimo że, co ciekawe, tam mamy dalej Mistrzostw Polski i wdowlańców w kolarstwie szosowym, więc tutaj taka ciekawostka.
A to wszystko było obudowane dużą ilością takiego spokojnego kręcenia i tej rehabilitacji, więc de facto godzinowo Ela spędzała więcej czasu na treningu niż w takim okresie normalnym.
Po sześciu tygodniach zaczęliśmy takie, Ela zaczęła takie pierwsze próby biegania.
Ja uważam, że każdego dnia gdzieś tam się uczę tych relacji, a w takich trudnych sytuacjach, no a nie ukrywajmy, no gdzieś tam przerwa w treningu, jest ta przerwa, której no nikt z nas tak naprawdę nie zawinił, bo to w zupełnym przypadek sprawił tą przerwę.
Też na pewno się wiele, wiele nauczyłem i o takim treningu zastępczym, ale i tak jak mówisz, o tych takich interakcjach i tej relacji trener-podopieczna.
Na pewno pod konkretną zawodniczkę, bo to myślę, że takie sytuacje mogą tylko wzmocnić relację trener podopieczna, ale też wiele mnie nauczyć tak długofalowo.
Ale mamy świadomość, że niestety kontuzje w sporcie się zdarzają i trzeba z tych kontuzji wychodzić, tak się mówi, slagonowo mocniejszym, ale gdzieś tam wiadomo, mocniejszy może nie biegowo, ale właśnie czy to relacje, czy to popracować nad innymi elementami, nad którymi można popracować w tym momencie.
Ela też wykonywała te treningi, mimo że uważa, że jest ciężko, to wykonywała te treningi.
Potem jeszcze jest ważna sprawa, potem jak wróciliśmy do takiego biegania, do truchtania na zewnątrz, no to ciągle przez te pierwsze dwa tygodnie utrzymywaliśmy ten, wszystkie akcenty wykonywaliśmy na rowerze, czyli Ela biegała, ale akcenty wykonywała na rowerze też, czyli mogła już tak jakby ruchowo wykonywać ten ruch biegowy, tylko nie chciała, żeby to było na jakiejś wysokiej intensywności, więc załóżmy miała tydzień, gdzie miała tam 35 kilometrów w tygodniu objętości, a dodatkowo dołożyliśmy, że są już nasze dwa...
Dwa tygodnie potem jeszcze mieliśmy takie, gdzie ten rower był, a później jeszcze Ela pojechała z nami na taki mini obóz, który ja organizowałem dla swoich podpiecznych, zresztą nie jedynie dla swoich podpiecznych, organizowałem obóz w Spale i tam Ela z nami już biegała wtedy przez czterdzień codziennie, tylko że grupy biegały dwa razy dziennie, Ela na przykład biegała rano, a po południu wykonywała trening rowerowy, czyli żeby był taki bodziec większej i większej objętości.
Pierwsze, co zrobiliśmy, jak już Ela mogła biegać, mieliśmy pewność, że może biegać, ten boost oczywiście był cały czas z nią,
Zaskoczyło cię to, jak Ela szybko wróciła potem do tych wyższych obciążeń?
Ela nie została ostatecznie włączona do kadry, więc to było wszystko finansowane z funduszy własnych.
Bo w kontekście tego, o czym powiedzieliśmy, że Ela była najlepszą zawodniczką na swoim dystansie, reprezentującą nas na Mistrzostwach Europy, w kontekście tego, że zdobywa medale Mistrzostw Polski już regularnie, a jest dziewczyną, która trenuje od trzech lat na poważnie, czy dwóch lat z tobą, tak jak mówiłeś, nie wiem, nie będziemy już się kłócić o szczegóły, no to jest...
Początkowo Ela miała być włączona do kadry po sezonie wiosennym.
Tak życiowo i tak te relacje trener-podopiecznik.
Przykładowo, Ela biegała tutaj, wyznaczyliśmy jeden próg na 3,35, no to tam biegaliśmy po 3,45.
Więc naprawdę trenowaliśmy w miarę spokojnie, tylko że objętość była dosyć duża, bo jak tutaj Ela biega załóżmy 90 kilometrów, no tam biegaliśmy około 130 kilometrów.
Nawet Ela... Trener obiad ugotuje.
Ela nawet nie potrafiła iść tam się odnawiać, bo dla niej było to coś zupełnie innego, że może po treningu się położyć, odpocząć i to jest coś dla niej niespotykane, ale chciałbym też zaznaczyć, bo teraz dużo osób pisze, że
No Ela to obóz w górach oddał.
pierwsza taka rzecz, to żeby może to nawet, może nie do takich biegaczy amatorów, którzy tam się tym pasjonują, ale ogólnie, że jeśli ktoś chce osiągać jakieś takie naprawdę fajne wyniki, no to trzeba być profesjonalnym nie tylko, może być profesjonalnym, nie będąc profesjonalnym biegaczem, tak jak Ela nie jest profesjonalną biegaczką, bo ma normalną pracę, to jest na co dzień bardzo profesjonalnie podchodzi do biegania i ten profesjonalizm objawia się nie tylko na treningu biegowym, tylko w całej tej otości, czyli to, że
I żeby robić po prostu swoje, mieć swój plan, w miarę możliwie elastycznie do tego podchodzić i szukać rozwiązań.
Będziemy robić wszystko, żeby Ela była mocna tego dnia i pamiętajmy, że tak jak do tego trzeba podchodzić troszkę inaczej.
Ostatnie odcinki
-
Bez karbonu, bez litości! Nienawiść, która napę...
23.01.2026 20:51
-
Trening to szachy, a nie warcaby | Stephen Seiler
18.01.2026 15:06
-
Rzucam się na ultra | Miśka Witowska
15.01.2026 17:47
-
2 rekordy w 2 miesiące | Ela Glinka po starcie ...
11.01.2026 19:41
-
Słaba płeć? Fizjologiczne fakty o wytrzymałości...
08.01.2026 14:07
-
Emil Zatopek - jak wygrać maraton, nie wiedząc,...
28.12.2025 18:15
-
RUNKING BIEGÓW ULICZNYCH 2025
22.12.2025 19:42
-
Nie ma głupich pytań | Jacek Tyczyński i Kuba P...
16.12.2025 19:46
-
Ekonomia biegania. Co naprawdę działa? | Julia ...
23.11.2025 14:39
-
Od rzetelności do klikalności. Gdzie są sportow...
19.11.2025 09:03